Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rusowicz nadal skłócona z ojcem

Ania Rusowicz wycofała się z udziału w jednym z koncertów po tym, jak poinformowano ją, że w jury zasiądzie jej ojciec...

Gdy piosenkarka dostała propozycję uświetnienia swoimi piosenkami z repertuaru mamy Festiwalu Młodych Talentów "Niemen non stop", przyjęła ją z radością. Zmieniła zdanie, gdy dowiedziała się, że w jury zasiądzie Wojciech Korda (68), były lider zespołu "Niebiesko-Czarni", a prywatnie jej ojciec. 

Reklama

To kolejny już konflikt między córką i ojcem. Wszystko zaczęło się 21 lat temu, kiedy w wypadku samochodowym zginęła mama Ani, Ada Rusowicz. Po śmierci żony Wojciech Korda wychowywał 13-letniego syna Bartka, zaś 7-letnią wówczas Anię oddał pod opiekę jej ciotki, czego córka nigdy mu nie wybaczyła. "Ojcem" nazywa wujka, który utrzymywał ją, wychowywał, dawał  miłość i wsparcie - był w dobrych i złych momentach jej życia. Ze swoim biologicznym ojcem Rusowicz nie utrzymuje kontaktów.

Jej próba rezygnacji z festiwalu pociągnęła za sobą niespodziewane konsekwencje. Organizatorzy uznali bowiem, że pana Wojciecha wymienią na innego jurora.

"Niezrozumiałe jest dopuszczenie przez Was do sytuacji, gdzie foch młodej artystki jest powodem zerwania umowy z zasłużonym dla Polski wykonawcą" - zżyma się muzyk w wydanym oświadczeniu.

Anna Maćkowiak, dyrektor festiwalu, podkreśla jednak, iż umowa między panem Kordą a organizatorami nie została zawarta. "Prowadzone były jedynie rozmowy, które z przyczyn od nas niezależnych nie zostały sformalizowane" - wyjaśnia.


P. W.

40/2012

Dowiedz się więcej na temat: Anna Rusowicz | Ada i Korda | rodzina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje