Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rusin została wykorzystana

Prezenterka nie otrzyma 90 tys. złotych zadośćuczynienia, których domagała się w sądzie za wykorzystanie jej nazwiska do zareklamowania Gali Mistrzostw tańca. Ponadto będzie musiała ponieść koszty procesu - pisze jeden z dzienników.

Impreza miała miejsce na warszawskim Torwarze tuż po tym, jak Kinga Rusin została finalistką "Tańca z gwiazdami". Akademia tańca M&I Sulewscy ściągnęli sobie widownię nazwiskiem prezenterki - pisze Rzeczpospolita.

Reklama

"Sądy dwóch instancji nie miały wątpliwości, że motywem zaangażowania Rusin była jej popularność, ale odmówiły tej znanej prezenterce i konferansjerce satysfakcji pieniężnej, a nawet przeprosin. Odmówiły, gdyż uznały, że telefonicznie zgodziła się na wykorzystanie nazwiska" - czytamy.

Pierwotnie prezenterka miała poprowadzić galę za honorarium w wysokości 15 tys. zł netto. Jak twierdzi pokrzywdzona - wstępnie wyraziła zgodę na współpracę podczas rozmowy telefonicznej, co potwierdzają bilingi, umowa natomiast miała zostać podpisana w późniejszym terminie. Rusin nie wyraziła zgody na publiczne wykorzystanie jej wizerunku do promocji gali, gdyż zabrania jej tego umowa o współpracy zawarta z TVN-em.

Organizator wydarzenia jednak zignorował to "obklejając całe miasto plakatami", a także reklamując galę z wizerunkiem Rusin w internecie, radiu i gazetach o czym prezenterka dowiedziała się będąc na urlopie.

"Wprowadzono ją w błąd, myślała bowiem, że imprezę transmitować będzie TVN, a transmitował ją Polsat Sport. Istotnie, w czasie tych pierwszych rozmów nie było przesądzone, która stacja przeprowadzi transmisję. O wyborze Polsatu zadecydowało Polskie Towarzystwo Taneczne w połowie lutego" - pisze Rzeczpospolita.

"Sądy uznały, że nie chodzi tu o naruszenie wizerunku (wizerunek jest mocniej chroniony - prawem autorskim, wtedy wymaga się np. precyzyjnego określenia, w jakich mediach będzie wykorzystany, np. w Internecie), ale jedynie o wykorzystanie nazwiska. Wprawdzie nie tylko w funkcji informacyjnej, ale przede wszystkim reklamowej (nazwiska drugiego konferansjera nawet nie wymieniono na plakatach), jednakże użycie nazwiska Rusin było legalne" - dodaje.

Prawnicy prezenterki zapowiadają zwrócenie się do Sądu Najwyższego.

Dowiedz się więcej na temat: Kinga Rusin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje