Dwie "Lalki" jednocześnie. Jedna mocno podzieliła widzów
Choć w przeszłości "Lalka" była dwukrotnie przenoszona na ekran (mowa oczywiście o filmie Wojciecha Jerzego Hasa z 1968 roku i serialu Ryszarda Bera z 1977), niespodziewanie znowu stała się najbardziej dyskutowaną polską powieścią.
Wszystko to za sprawą nowych produkcji, które wzięły ją na warsztat. Jeszcze zanim kinowa wizja weszła na ekrany, kontrowersyjna seria Netfliksa zdążyła już podzielić widzów w całym kraju.
Atmosfera wyczekiwania wokół pokazanego premierowo w ostatni dzień września dzieła Macieja Kawalskiego była budowana umiejętnie od wielu miesięcy. Najwięcej emocji wzbudzała pełna znanych nazwisk obsada, którą sukcesywnie ujawniano w sieci.
Po tym, co właśnie wyszło na jaw, nie ma już żadnych wątpliwości, że owa strategia (choć oczywiście nie tylko ona) się sprawdziła. Te dane nie pozostawiają złudzeń.
Potwierdziły się przypuszczenia ws. Kondrata. Ledwie pięć dni od premiery "Lalki", a tu takie wieści
Wystarczył niespełna tydzień, by wszystko się potwierdziło. Już we wtorek twórcy pochwalili się na Instagramie wielkim sukcesem.
"'Lalka' z rewelacyjnym wynikiem otwarcia! Już ponad 620 000 z Was zajrzało do sklepu Wokulskiego i spacerowało z Belą w Zasławku. Ten wynik sprawia, że 'Lalka' staje się największym otwarciem polskiego filmu od (...) [marca 2020 roku - przyp. aut.], potwierdzając swój status jednego z najważniejszych wydarzeń kinowych ostatnich lat" - przekazano.
Trzeba podkreślić, że ów rekord udało się wypracować rodzimej produkcji w zaledwie pięć dni od premiery. W tym roku lepszy rezultat w tym samym czasie osiągnął tylko "Spider-Man: Całkiem nowy dzień", hit globalnego box office'u.
A to jeszcze nie koniec dobrych wieści.

To nie były plotki ws. Marka Kondrata. To mówi samo za siebie
Z oficjalnego rankingu opublikowanego przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich wynika, że "Lalkę", otwiera się w nowym oknie obejrzało dokładnie 621 969 osób. W sam weekend do kina wybrało się na nią 387 514 widzów, co stanowi najlepszy wynik tego roku, jeśli chodzi o rynek krajowy.
Tym sposobem nowa adaptacja klasycznej powieści wyprzedziła "100 dni: Misję Zeus" czy wersję rozszerzoną filmu "Avengers: Koniec gry".
Jednocześnie film Kawalskiego zapewnił sobie 15. pozycję w zestawieniu najchętniej oglądanych polskich produkcji po 1989 roku.
Takie wiadomości z pewnością sprawiły dużo radości twórcom na czele z Markiem Kondratem,Marcinem Dorocińskim czy Kamilą Urzędowską.
W najbliższych tygodniach należy spodziewać się kolejnych dobrych wieści; w końcu to dopiero początek (spodziewanej) długiej obecności filmu w repertuarze kinowym.
Zobacz też:
Nagle wydało się o Chyrze. Teraz już wszystko jasne. "Przekracza granice", otwiera się w nowym oknie








