Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Piotr Żyła: jaki jest naprawdę? Żona udzieliła wywiadu, w którym zdradza szczegóły!

Piotr Żyła (30 l.) to jeden z najbardziej lubianych polskich sportowców. O tym, jaki jest prywatnie, w rozmowie z tabloidem opowiedziały jego żona Justyna oraz mama Ewa. Co zdradziły?

Piotra Żyłę pokochało mnóstwo kibiców z różnych zakątków Polski. Jego fanpage na Facebooku śledzi już ponad milion internautów! Uwielbiają go nie tylko za świetną formę sportową, ale także za niezwykłe poczucie humoru, szczerość oraz naturalność.

Reklama

Niedawno skoczek obchodził trzydzieste urodziny, lecz wcale nie było hucznej zabawy. Jak zdradza jego żona w rozmowie z "Faktem", Piotr "nie lubi niespodzianek, prezentów, ani imprez". Justyna opowiada też, jaki mężczyzna jest na co dzień.

- Mój mąż nie jest typem romantyka. Wiecie, jak mi się oświadczył? Zostawił pierścionek pod choinką i nic nie powiedział. Musiałam zanim chodzić i dopytywać, o co mu chodzi! Innym razem na walentynki dostałam kwiatki razem z wazonem. Muszę przyznać, że praktycznie podszedł do tematu - śmieje się żona Żyły.

Piotr i Justyna sakramentalne "tak" powiedzieli sobie w 2006 roku, kiedy w drodze był ich synek, dziesięcioletni dziś, Kuba. Kilka lat później na świecie pojawiło się ich drugie dziecko, córka Karolina (4 l.). Dziewczynka jest oczkiem w głowie taty, z kolei chłopczyk poszedł w jego ślady i też trenuje skoki!

- Kuba już od trzech lat skacze na nartach. Żeby się nie stresować, rzadko jestem na jego treningach. Zawożę go, odbieram, pytam, jak było. Przeważnie odpowiedź brzmi "spoko" - opowiada Justyna.

Kubę w jego pasji wspiera nie tylko mama oraz tata-zawodowy skoczek. Pomagają mu także dziadkowie, którzy wiedzą, ile wyrzeczeń kosztuje wychowanie dobrego sportowca. 

Mama Piotrka z uśmiechem na ustach wspomina początki kariery syna. Mówi, że Żyłę "nakręcały nagrody", które zaczął zdobywać. Świetnie poradził sobie podczas konkursu skoków na małej skoczni w Goleszowie. Jako "trofeum" dostał... kufel do piwa!

- Pomyślałam sobie wtedy tylko: "Żeby ten nasz syn nie został alkoholikiem" - żartuje pani Ewa, po czym dodaje: - Kiedyś się krzyczało "Chodź, bo Małysz skacze", a dzisiaj "Chodź, bo Żyła gada" - mówi.

***
Zobacz więcej materiałów

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Żyła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje