Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Piotr Woźniak-Starak chce odzyskać Alicję Bachledę-Curuś!?

Wygląda na to, że Piotr Woźniak-Starak (34 l.) wciąż nie pogodził się ze stratą pięknej góralki...

Pojawienie się Alicji Bachledy-Curuś (31 l.) na festiwalu w Gdyni było sporym zaskoczeniem.

Reklama

Organizatorzy od dawna zabiegali o jej udział w filmowej imprezie, ale niemal do końca nie było wiadome, czy się pojawi.

Aktorka z przyjęciem zaproszenia zwlekała. Decyzję podjęła dopiero kilka dni przed rozpoczęciem imprezy.

Zrobiła to dopiero na prośbę ukochanego z dawnych lat, Piotra Woźniaka-Staraka.

Nagrodzony Złotymi Lwami film „Bogowie”, którego syn milionerów jest producentem, od początku był jednym z faworytów do głównej nagrody.

U boku biznesmena w Gdyni pojawili się z tej okazji jego bliscy.

Mama Anna – właścicielka warszawskiej restauracji Belvedere – i ojczym Jerzy, król polskiej farmacji, jeden z najbogatszych ludzi w Polsce!

Nie na ich obecności jednak Starakowi juniorowi zależało najbardziej...

Na szczęście Bachleda ostatecznie się pojawiła!

To z miłości do niej młody dziedzic ogromnej fortuny zainteresował się filmem.

Ich uczucie, choć po dwóch upojnych latach zakończyło się rozstaniem w 2005 r., było gorące i zostawiło ślad na zawsze.

Ale Alicja znana jest z dużej determinacji. Wierząc w światowy sukces – i ku rozpaczy ukochanego – wyjechała do Stanów.

Piotr nigdy nie pogodził się ze stratą ukochanej.

W filmie „Bogowie”, który jest pierwszym filmowym sukcesem Piotra Woźniaka-Staraka, miała być duża rola kobieca.

Niestety, w ostatecznej wersji scenariusza została mocno okrojona.

Alicja uważa się za zbyt znaną w świecie aktorkę, by godzić się na epizody w polskim filmie.

Do niewielkiej roli telewizyjnej prezenterki została więc zaangażowana Natalia Klimas, która na jakiś czas zajęła miejsce Bachledy u boku Staraka.

W Gdyni spekulowano, że zachęcony główną nagrodą producent zbiera już siły i fundusze na nowe dzieło, w którym może się znaleźć rola dla Alicji.

To był jeden z ważniejszych powodów, dla których aktorka pojawiła się na gdyńskiej imprezie.

"Ze względu na synka Henry’ego, który świetnie czuje się w Los Angeles, aktorka nie planuje powrotu do kraju na stałe.

Ale zagranie dużej roli w nowej, ważnej produkcji to co innego. Tym bardziej, że do dawnego ukochanego ciągle ma sentyment.

A nad morzem spędzili razem dużo czasu. Pani Alicja jest wolna. A jak wiadomo, stara miłość nie rdzewieje" - czytamy w tygodniku "Świat i Ludzie".

Czy załatwieniem głównej roli w filmie na nowo skradnie serce góralki?

Dowiedz się więcej na temat: Alicja Bachleda-Curuś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje