Przejdź na stronę główną Interia.pl

Paulina Sykut-Jeżyna: Najgorsze ma już za sobą

Dopiero teraz, półtora roku po urodzeniu córeczki, zdradziła, że musiała się zmierzyć z czarnymi myślami. Na szczęście miała u boku męża.

Odkąd półtora roku temu na świecie pojawiła się Róża, córeczka Pauliny Sykut-Jeżyny (37 l.), prezenterka przyznaje, że wiele się w jej życiu zmieniło. Choć kocha swoje maleństwo bezgranicznie, zdradziła, że czasami codzienność ją przytłaczała, szczególnie wtedy, gdy radość mieszała się z lękami i trudnościami macierzyństwa.

Reklama

Na szczęście, ze swoimi obawami gwiazda nie była sama. Cały czas mogła liczyć na ukochanego Piotra. To mąż dawał i daje jej siłę oraz wsparcie.

Poznali się w Puławach, ich rodzinnym mieście. - Spotkaliśmy się przypadkiem na ulicy. Przedstawił nas sobie wspólny kolega - wspomina Paulina. Ona miała wtedy 17 lat, on był dziewięć lat starszy. Rok później byli już parą.

- Piotrek oświadczył mi się dwa razy i dlatego noszę dwa pierścionki. Pierwsze oświadczyny się przedawniły. Za drugim razem uklęknął przede mną i poprosił mnie o rękę - wyznaje dziennikarka.

Sakramentalne "tak" powiedzieli sobie w 2011 r. - Sama ceremonia była dla nas ogromnym przeżyciem - zdradza Paulina. Pięć lat później na świat przyszła ich upragniona córeczka. Początki okazały się dla młodej mamy trudne.

- Po jej urodzeniu przeżywałam istną huśtawkę emocji - od euforii po czarne myśli związane z przyszłością - opowiada o kulisach macierzyństwa. Piotr bardzo jej pomagał w wychowaniu Róży. - Wspólne nocne wstawanie, karmienie, przewijanie, kąpanie, to wszystko buduje więź między dzieckiem a rodzicami.

- Nigdy nie obawiałam się zostawić Róży z Piotrem. Zawsze miałam pewność, że jest jej z tatą dobrze, że świetnie się bawią, mają wspólny język - mówiła gwiazda po powrocie do pracy.

Zarówno Paulina, jak i Piotr są bardzo zapracowani, dlatego lubią celebrować wspólne chwile. W miarę możliwości dzielą się obowiązkami domowymi. - W kuchni rządzi Paulina, ale garaż jest mój - śmieje się Piotr.

Oboje bardzo się kochają, choć przyznają, że mają różne charaktery, co powoduje, że czasem między nimi iskrzy. - Rzadko się kłócimy, a jeśli już, to nie gniewamy się na siebie długo, najwyżej przez pół dnia. Wtedy można wszystko przemyśleć - zdradza. I dodaje: "Ja jestem emocjonalna. Często się unoszę, a wtedy Piotrek uśmiecha się i już wiem, że powinnam odpuścić".

Przyznaje, że mąż działa na nią jak balsam - uspokaja i łagodzi. Każdego dnia czegoś się od niego uczy.

Dla Pauliny rodzina jest priorytetem. Tak została wychowana. Jej tata zmarł, gdy była mała. Wspólnie z dwoma braćmi mobilizowała mamę, by się nie poddała, nie wpadła w rozpacz. Trudności się piętrzyły, ale ich dom zawsze wypełniały miłość i bliskość.

Paulina marzy, by u niej też tak było. Chce dać Róży tyle ciepła i uczucia, ile sama kiedyś dostała. I wychować swoją pociechę na mądrego, wrażliwego człowieka tak, jak ukształtowała ją jej mama.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Paulina Sykut-Jeżyna

Reklama

Reklama

Reklama