Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Nie żyje Jed Allan, kolejna gwiazda "Beverly Hills, 90210". Przyjaciele z planu żegnają aktora

Nie żyje Jed Allan, odtwórca roli ojca Steve'a, jednego z głównych bohaterów kultowego serialu "Beverly Hills 90210".

Jed Allan zmarł 9 marca 2019 roku w kalifornijskim Palm Desert. Miał 84 lata. Popularność przyniosły mu role w serialach "Dni naszego życia" (nadawany w latach 70.), "Santa Barbara" (latach 80.) i "Beverly Hills, 90210" (latach 90.).

Reklama

"Mój tata odszedł w spokoju, otoczony przez rodzinę i bliskich" - napisał na Facebooku jego syn Rick Brown.

Emocjonalny wpis opublikował także jego serialowy syn, Ian Ziering.

"To smutne, że żegnamy kolejnego członka serialu. Miałem przyjemność pracować z Jedem Allenem w latach 94-99. Grał rolę Rusha Sandersa, ojca Steve'a. Wspaniały człowiek, będziemy za nim tęsknić" - czytamy.

W 2004 r. Tymczasowo przejął rolę Edwarda Quartermaine'a w szpitalu generalnym.

Z kolei A Martinez, który grał zięcia Allana w "Santa Barbara", wspomina go jako "najlepszego aktora i jeszcze lepszego człowieka".

"Był jak rodzina. Praca z nim to magia - poza kamerą jego rockowy profesjonalizm ustępował miejsca natchnionej energii".

Przypomnijmy, że 4 marca po przebytym udarze zmarł także Luke Perry, odtwórca roli Dylana w serialu "Beverly Hills, 90210". Miał 52 lata.

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »