Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

"Nadmierne epatowanie łzami jest nie na miejscu"

Prezenter "Wiadomości" Krzysztof Ziemiec miał dyżur w dniu, w którym doszło do katastrofy w Smoleńsku. Teraz wspomina to trudne zadanie, jakie miał do wykonania.

"To, że zostałem wyznaczony tego dnia na dyżur traktuję jako opatrzność boską" - mówi dziennikarz i prezenter Krzysztof Ziemiec w rozmowie z "Faktem".

Ziemiec mówi, że być może było mu łatwiej przyjmować i przekazywać widzom tragiczne wiadomości, ponieważ ostatnio sam dużo przeżył - długo dochodził do zdrowia po wypadku, w którym został ciężko poparzony.

Prezenter odnosi się także do emocjonalnych reakcji ludzi na wiadomość o śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego:

"Uważam, że nadmierne epatowanie łzami na ekranie jest nie na miejscu. Niektórzy przecież jeszcze kilka dni temu wyśmiewali prezydenta, a teraz łkali na wizji. Na szczęście widz szybko wyczuwa fałsz w takim zachowaniu".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »