Wszystko wskazuje na to, że małżeństwo Zamachowskich chyli się ku upadkowi. Kilka dni temu Zbigniew (sprawdź!, otwiera się w nowym oknie) został przyłapany na wynoszeniu swoich rzeczy ze wspólnego gniazdka. Zabrał ze sobą m.in. pianino, które otrzymał w prezencie od żony.Para wkrótce miała obchodzić siódmą rocznicę ślubu. Wówczas Monika pięknie mówiła o swoim wybranku."Zbyszek to piękny człowiek, wielki artysta. I jak każdy wielki artysta, to bardzo skomplikowany, nadwrażliwy, łatwy do zranienia człowiek. Życie z nim to jak stąpanie po bardzo cienkiej tafli. Gdy pęka, pęka mi serce. Dlatego tak bardzo się staram" - przypomniał jej słowa "Fakt".Co poróżniło małżonków? Okazało się, że ponoć Monika była już zmęczona brakiem otrzymywania wsparcia od Zbyszka. Ten wolał "zaszyć się w swojej norze niż rozmawiać o problemach" - wyjawił informator "Plotka, otwiera się w nowym oknie".Wszystko wskazuje jednak na to, że Zamachowska nie chce już płakać w poduszkę! Kilka godzin temu prezenterka wstawiła fotkę z wizyty w salonie fryzjerskim i pochwaliła się małą metamorfozą."Ola Oleczek leczy smuteczek" - podpisała fotkę.Teraz odejście Zbyszka postanowiła skomentować w "Fakcie". "Pracuję nad tym, by zrozumieć, że kochać to znaczy pozwolić odejść" - zdradziła wyraźnie zasmucona.Jak myślicie, jeszcze się zejdą? Czy Zbyszek będzie wracał z pianinem?









