Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Monika Jezior z "Rolnik szuka żony" zachwycona nowym facetem. Przypomina jej... ojca

Monika Jezior (33 l.) swoją drugą połówkę poznała dzięki programowi "Rolnik szuka żony". Choć nie spotkała się z Filipem bezpośrednio w show, to właśnie za sprawą programu nawiązała z nim kontakt. Dziś nie widzi poza nim świata. Filip przypomina jej zmarłego 10 lat temu ojca.

Pochodzą z różnych krańców Polski. Ona spod Lubina w województwie dolnośląskim, on z Gdyni. Każde z nich poszło inną zawodową drogą. Monika Jezior ukończyła wydział prawa na uniwersytecie we Wrocławiu. Filip jest absolwentem Akademii Morskiej w Gdyni. Marynarzem nie został jednak z powodu miłości do koni (nie wyobrażał sobie wielomiesięcznych rozstań z ukochanymi wierzchowcami).

Reklama

W przeszłości sam prowadził stajnię, ale w końcu założył własną firmę. Niewiele do tej pory miał czasu na prywatne życie. - Aż przypadkiem zobaczyłem program "Rolnik szuka żony. I ujrzałem w nim Monikę! - przyznaje.

Uczestniczka zrobiła na nim tak duże wrażenie, że postanowił napisać do niej długi list. Monikę zauroczyła jego pasja do koni. Żaden inny list z tych, które otrzymała, nie wywołał u niej szybszego bicia serca. - Czułam, że to może być ten, którego szukam. Bardzo chciałam go poznać - przyznaje Monika.

Filip znalazł się wśród trzech zaproszonych przez Monikę kandydatów do programu "Rolnik szuka żony". Jednak nie przyjechał na nagranie. - Po długich rozważaniach uznałem, że udział w telewizyjnych randkach mógłby zaszkodzić mi zawodowo - tłumaczy młody biznesmen. Monika nie kryła rozczarowania. Była nawet zła na Filipa.

W czasie wakacji w ubiegłym roku, gdy nagrywano kolejne odcinki programu, dzwonił do niej, ale ona już nie chciała z nim rozmawiać. Nie odebrała kilkudziesięciu telefonów! Mimo to on ciągle dzwonił co jakiś czas. Oglądał też kolejne odcinki programu i czuł dreszcz zazdrości, że Monika może się zakochać w kimś innym.

- W końcu koleżanka namówiła mnie, żebym z Filipem szczerze porozmawiała - wyjaśnia Monika. - Powiedziała: A co ci zależy? Spróbuj! Odnalazłam jego list i przeczytałam go kilka razy. Gdy znów zadzwonił, odebrałam i zaczęliśmy rozmawiać.

Wkrótce się spotkali. Parą są od połowy września. Powoli starają się budować wspólne szczęście. Oboje byli już w związkach i mają podobne przykre doświadczenia. Dlatego nie chcą popełnić dawnych błędów.

Rozsądnie chcą wykorzystać szansę otrzymaną od losu. Na razie jedyny spór, jaki toczą między sobą, dotyczy tego, kto bardziej kocha zwierzęta. O koniach mogą rozmawiać godzinami. Pod wieloma względami Filip przypomina Monice ojca zmarłego 10 lat temu. Zrobił też bardzo dobre wrażenie na jej rodzinie: mamie Katarzynie, siostrze Urszuli i bracie Marku.

- Zaczynamy nieśmiało myśleć o wspólnym życiu - zdradza Monika. Podobno Filip wyraził gotowość do przeprowadzki. Nie ma swojego gospodarstwa. Widzi się obok Moniki w jej 40-hektarowym gospodarstwie agroturystycznym. Na razie są razem na zdjęciach, do których chętnie pozują.

On już zamieścił ich wspólną fotografię w mediach społecznościowych, jakby chciał się podzielić swoją radością. Mają też za sobą pierwszy bal - przetańczyli razem całą noc. A przede wszystkim przyrzekli sobie, że teraz już się nie zgubią...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje