Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Leon Niemczyk: Tajemnica, którą zabrał do grobu

Leon Niemczyk (†82) przez pół wieku miał żal do brata.

W listopadzie minie dziesięć lat od śmierci wybitnego aktora Leona Niemczyka. Warto tu wspomnieć, że trzy lata temu w Kanadzie zmarł jego brat Ludwik (†92), który był legendarnym kurierem podziemia. Obaj bracia byli młodymi ludźmi, gdy pewna historia z 1946 roku podzieliła ich na zawsze.

Reklama

Urodzili się w Warszawie. Byli młodzieńcami, gdy wybuchła II wojna światowa. Obaj walczyli w podziemiu. Po upadku Powstania Warszawskiego Leona wywieziono na roboty do Niemiec, Ludwika przetrzymywano w obozie jenieckim w Murnau. Leon chciał zostać na Zachodzie, ale czuł, że musi odszukać matkę. Odnalazł ją we Wrocławiu. Był zdziwiony, gdy drzwi mieszkania otworzył... Ludwik! - To był chyba jedyny moment, kiedy przy wspólnym stole panowała harmonia... Cieszyliśmy się, że żyjemy i znów jesteśmy razem - wyznał po latach aktor w książce Marii Nurowskiej "Bohaterowie są zmęczeni".

Ludwik zjawił się w Polsce, bo kompletował kolejną grupę ludzi, których chciał wydostać z Polski na Zachód. Przerzucał żołnierzy podziemia, cywilnych współpracowników, członków rodzin, których ojcowie, mężowie zostali za granicą. Kiedy Leon dowiedział się, że brat wyrusza do wolnego świata, postanowił, że idzie razem z nim. 17 grudnia 1946 roku, myśląc, że może na zawsze, a na pewno na wiele lat, pożegnali matkę... Niestety do granicy nie dotarli.

Po drodze otoczył ich oddział Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ktoś zdradził? Bracia trafili do więzienia. Leon wyszedł na wolność, ale jego brata katowano latami. - Bili mnie do nieprzytomności. Moje ciało wyglądało jak rąbanka. Kiedy docierało do nich, że przesadzili, tortury przerywano, potrzebny im byłem żywy - wyznał Ludwik Niemczyk po latach. Starszy z braci opuścił więzienie na mocy amnestii w 1951 roku, nikogo nie wydał, oprawcy zniszczyli mu zdrowie, ale nie złamali go.

Po odzyskaniu wolności Leon robił karierę aktorską. Fortuny jednak nie zbił. Do końca życia mieszkał w blokowisku w Łodzi. Kochały go kobiety. Mówiono, że sześć razy się żenił, ale szczęście znalazł dopiero u kresu życia, u boku młodszej o prawie pół wieku partnerki Iwony. Ludwik, mimo że kochał Polskę, stwierdził, że nie ma tu dla niego miejsca. Postanowił uciec, tym razem drogą morską. Udało się, z żoną, do Niemiec. Stamtąd oboje wyemigrowali do Kanady. Życie na emigracji jednak nie było łatwe, Ludwik żył nader skromnie.

Po wyjściu z więzienia bracia nie spotkali się więcej. Mówiło się, że poszło o ich wpadkę i podejrzenia, kto zdradził. Leon ponoć miał żal do Ludwika, że ten przyznał się przed ubekami, że był w AK. To ściągnęło na nich jeszcze większe kłopoty i sprawiło, że ich matka podupadła na zdrowiu i zmarła. Niechęć braci, a zwłaszcza Leona, była tak wielka, że trwała latami. Gdy powstawał film "Wielkie ucieczki", Leon Niemczyk zgodził się wziąć w nim udział. Potem mocno zdenerwował się, bo nie wiedział, że to będzie opowieść również o jego bracie.

Ludwik podobno gotów był pogodzić się z bratem, ale Leon odtrącał wyciągniętą do niego rękę, nawet wtedy, gdy wiedział, że umiera. Leon Niemczyk odszedł dziesięć lat temu. Umierał we własnym łóżku otoczony opieką Iwony. Brat przyleciał wówczas na jego pogrzeb w Łodzi. Sam odszedł siedem lat po nim. Umierał samotnie w hospicjum w Vancouver. Leon zapytany o wydarzenia z 1946 roku, odpowiadał: "Byłbym idiotą, aby donosić na samego siebie!".

Ludwikowi życzliwi ludzie radzili, by nie szukał zdrajcy, bo prawda mogłaby okazać się szokiem, więc tego nie robił. Bracia, za swojego życia, nigdy nie dowiedzieli się, kto ostatecznie zdradził. Po latach okazało się, że nie był to żaden z nich. To był ktoś zupełnie inny.

***

Zobacz więcej materiałów z życia osób znanych:

Dowiedz się więcej na temat: Leon Niemczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje