Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Krystyna Janda po latach wyjawiła prawdę o współpracy z Wajdą!

Mija właśnie 45 lat od dnia, kiedy Andrzej Wajda (†90 l.) ogłosił początek zdjęć do „Człowieka z marmuru” - filmu, który na trwałe zapisał się w historii polskiego kina, a z grającej w nim główną rolę Krystyny Jandy (68 l.) uczynił wielką gwiazdą.

Zanim na początku 1976 roku Andrzej Wajda zdecydował się powierzyć główną rolę w "Człowieku z marmuru" Krystynie Jandzie, marzył, by Agnieszkę zagrała... Agnieszka Osiecka, która była pierwowzorem bohaterki filmu.

"Warto przypomnieć, że kiedy scenariusz był pisany, inspiracją dla Ścibora-Rylskiego była właśnie Agnieszka Osiecka. Ten tekst był pisany dla niej!" - stwierdziła Krystyna Janda na łamach książki "Wajda. Kronika wypadków miłosnych" Bartosza Michalaka.

Aktorka była pewna, że rolę dostała tylko dlatego, że fizycznie przypominała Osiecką. Kiedy po latach poznała listę kilkudziesięciu dziewczyn, które również dostały zaproszenie na casting, odkryła, że wcale nie uważano jej - jak jej się wydawało - za najpoważniejszą kandydatkę do wcielenia się w przebojową dziennikarkę. 

Reklama

O tym, że zagra Agnieszkę, Andrzej Wajda zdecydował podobno dopiero po wypadku, do którego doszło na castingu. 

"Kamera ruszyła i natychmiast wypadła z szyn. Za kamerą Edward... (operator Edward Kłosiński, późniejszy mąż aktorki - przypis Red.) Cały czas rejestrował moją twarz, kiedy z hukiem upadał razem z kamerą, a ja... grałam, nawet okiem nie mrugnęłam" - wspominała aktorka w rozmowie z Katarzyną Montgomery. 

Fakt, że Krystyna Janda nie przejęła się tym, że operator upadł i mocno się potłukł, zrobił na Wajdzie piorunujące wrażenie. Reżyser powiedział ponoć, że Janda "może zabić, żeby zagrać". 

Jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć okazało się, że cała ekipa jest przeciwko Jandzie. Jeden z asystentów reżysera stwierdził nawet, że Wajda robi straszny błąd, powierzając główną rolę w swoim filmie... amatorce. 

"Mnie te opinie nie interesowały. Ważniejszy był mój kontakt z Andrzejem. Intuicyjnie czułam, że biorę udział w czymś, co da mi na zawsze pewien kierunkowskaz" - mówi dziś Krystyna Janda. 

Dopiero po latach aktorka wyznała, że miała z Andrzejem Wajdą cichą umowę. Reżyser poprosił ją, by - stojąc przed kamerą - zrobiła wszystko, żeby całą ekipę... zdenerwować, zbulwersować i zainteresować. 

"Wszystko jedno, jakimi środkami..." - twierdzi aktorka.  

Tak naprawdę rola Agnieszki w "Człowieku z marmuru" miała być epizodem. O tym, by ją rozbudować, Wajda zaczął myśleć dopiero, gdy podczas pierwszej próby czytanej usłyszał Krystynę Jandę. Dziś kreacja, jaką aktorka stworzyła w jednym z najważniejszych polskich filmów XX wieku, uważana jest za najlepszą w jej karierze. 

Zgadzacie się z tą opinią?   

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Krystyna Janda | Andrzej Wajda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »