Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kozyra o Dodzie: To krótka kariera

"Mimo że wszyscy znają Dodę, nikt nie potrafi zanucić jej piosenki" - twierdzi Robert Kozyra, który w jednym z ostatnich wywiadów w mocnych słowach wypowiedział się na temat rodzimych przedstawicieli sceny muzycznej.

Na pierwszy ogień poszła Doda: "Każde pokolenie musi mieć swoją Violettę Villas. Mamy takie szczęście, że są dziś aż dwie Violetty, bo drugą jest Wiśniewski" - stwierdził Kozyra w wywiadzie dla "Gali".

Reklama

"Ludzie uwielbiają dziwadła. Mimo że wszyscy znają Dodę, nikt nie potrafi zanucić żadnej jej piosenki. Nie wierzę też w jej wysokie IQ. To krótka kariera i chyba już jesteśmy w finale. Doda to tylko marketing. Ma słabe piosenki, tylko dobrze eksponuje biust. Mam nadzieję, że prawdziwy".

Prezes Zetki podtrzymał również swoje zdanie dotyczące Natalii Lesz, którą po raz pierwszy publicznie skrytykował na festiwalu w Sopocie:

"Jeśli ktoś, kto nie umie śpiewać, uwierzy, że ma wokalny talent, będzie dramat. Tak jak z Natalią Lesz. Dzisiaj już nie tylko w studiu, ale i na scenie można oszukać publiczność (...)".

Dostaje się również Kasi Klich, z której partnerem, Jarosławem Płocicą, Kozyra toczy batalię w sądzie. Poszło o wpis na blogu, w którym Yaro sugerował, iż w radiu ZET grane są wyłącznie piosenki artystów, którzy za to płacą...

"Pani Katarzyna ma w swoim repertuarze tylko jedną piosenkę Lepszy model, która przez chwilę była przebojem. To był właściwie żart. Zabawny tekst prościutka melodia. Od tego czasu nie udało jej się zaistnieć żadną inną piosenką".

"Któregoś dnia przed wędrówką pani Klich przez media, rzekomo w obronie polskiej piosenki, zadzwoniła do mnie na komórkę, gdy byłem na lunchu. Zapytała: Panie prezesie, czy spotka się pan ze mną? Odpowiedziałem, że powinna umówić się przez mój sekretariat i nie ma powodu, aby dzwoniła na mój prywatny telefon, którego numeru jej nie dałem. W odpowiedzi wysłała mi SMS-a sugerującego, że jest zbulwersowana moją reakcją, co mnie zdumiało, bo chodziło mi wyłącznie o dobre maniery. Później napisała na swoim blogu, niby w obronie Natalii Lesz, że jestem najbardziej znienawidzoną osobą w biznesie".

"Pani Katarzyna Klich podczepia się teraz pod utalentowane artystki, jak Kasia Nosowska czy Anna Maria Jopek, pod pretekstem, że radia nie grają również ich piosenek. A te panie wybrały inną drogę, antypopową i świetnie sobie radzą".

Na koniec Kozyra odniósł się do osoby Michała Wiśniewskigo, który wielokrotnie, niepochlebnie pisał o nim na swoim blogu: "On mnie jedynie obraża. To coś innego niż insynuacje, że działam nielegalnie czy nieetycznie biznesowo. Niech sobie pisze, co chce. Jesteśmy w wolnym kraju. Nie traktuję go poważnie, więc trudno, bym angażował sąd w przedszkolne pyskówki".

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kozyra | Michał Wiśniewski | Doda | Kasia Klich

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje