Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kora: Taka była jej ostatnia wola. Spełni ją jej mąż

Tak jak przysięgał, był przy Korze (†67 l.) w zdrowiu i w chorobie, na dobre i złe. Teraz zamierza dokończyć to, co jego żona zaczęła jeszcze za życia. To dla niego najważniejsza misja.

"W tym miejscu i w takiej sytuacji stanąć, nie chciałby żaden człowiek. Ponad 40 lat wspólnego życia i tak silny związek wszystkiego: ciał, dusz, świadomości, poglądów. Wydawało nam się, że jesteśmy jedną istotą" - mówił przez łzy Kamil Sipowicz (65 l.) na pogrzebie Kory.

Reklama

Choć wokalistka przez ostatnie pięć lat życia walczyła z nowotworem, nie wyobrażał sobie, że będzie musiał pożegnać ukochaną. Wciąż nie może się otrząsnąć po jej śmierci. Z trudem odnajduje w sobie siłę, by żyć. Ale musi, bo przecież obiecał, że wypełni jej niezwykły testament... I już rozpoczął to dzieło.

"Nie widziałem w życiu nikogo, kto miałby taką siłę życia jak Kora. Ona była kwintesencją istnienia. W ostatnim okresie robiła wszystko, żeby pokazać, że jest" - przyznał. To była najważniejsza lekcja, jaką odebrał od niej. Tym bardziej nie wyobraża sobie, że teraz mógłby usiąść bezczynnie.

Aby mieć pewność, że tak się nie stanie, Kora zostawiła mężowi zadanie, które zajmie mu jeszcze wiele tygodni. "Kamil ma wydać jej teksty jako tomik poezji. Zadba o to, by pamięć o jego żonie trwała" - zdradza "Na Żywo" osoba z otoczenia piosenkarki i jej męża.

Publikacja miałaby zawierać utwory, które artystka przygotowywała na swoją kolejną płytę. Podobno liderka Maanamu miała już gotowe podkłady muzyczne autorstwa kompozytora Pawła Mykietyna i do nich pisała słowa. "Kora porusza w nich tematy miłości, duszy, są też motywy związane z naturą, którą tak kochała" - zdradza informator tygodnika.

Niestety, artystka nie zdążyła już nagrać wokali, gdyż choroba ponownie zaatakowała i to ze zdwojoną mocą. Kora, przewidując, że nie wystarczy jej już sił, żeby doprowadzić do końca tworzenie kolejnej płyty, ostatnie miesiące poświęciła na porządkowanie swojego archiwum. Dzięki temu teraz Kamil nie ma kłopotów, aby się w nim odnaleźć.

"Wiele tekstów jest już skatalogowanych w wersji cyfrowej na komputerze. Teraz trzeba je jedynie przygotować do druku" - mówi źródło "Na Żywo".

Kiedy można spodziewać się publikacji? "Na razie proszę nam pozwolić do końca przeżyć żałobę po Oldze. Później zastanowimy się nad formą, w jakiej wydamy utwory" - stwierdza w rozmowie z tygodnikiem "Na Żywo" Katarzyna Litwin, która była przyjaciółką i menedżerką zmarłej gwiazdy.

Gdy Kamil już wypełni testament zmarłej, zamierza poświęcić się pracom, które pozwolą utrzymać dom na Roztoczu dokładnie w takim stanie, jak za życia artystki. "Wszystko ma w nim pozostać niezmienione. To będzie żywy i najpiękniejszy pomnik pamięci Kory" - podsumowuje źródło gazety.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Kora

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje