Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kora nie pojechała na pogrzeb byłego męża!

Piosenkarka nie zdążyła zorganizować sobie wyjazdu do Neapolu, gdzie w niedzielę odbyła się ceremonia pogrzebowa Marka Jackowskiego...

To był prawdziwy szok dla bliskich i przyjaciół założyciela Maanamu. Nikt nie spodziewał się tego, że ten szczęśliwy i pełen pasji człowiek tak nagle pożegna się z życiem.

Reklama

Marek Jackowski zmarł w sobotę w wieku 66 lat we Włoszech, gdzie od dłuższego czasu mieszkał i tworzył.

Kora (62 l.) była załamana, gdy dowiedziała się o tym smutnym wydarzeniu. Chciała nawet odwołać koncert, który miała zagrać tego samego dnia. Ostatecznie zagrała, dedykując występ byłemu mężowi.

"Wiadomość o jego śmierci spadła na mnie, jak grom z jasnego nieba. Jak co dzień dzwoniłam w sobotę do naszego wspólnego syna Mateusza, który mieszka w Krakowie. I po głosie słyszę, że coś się stało, bo on jest w rozpaczy! Po prostu nie mogłam w to uwierzyć!" - wyznaje piosenkarka na łamach "Faktu".

Niestety, gwieździe nie udało się dotrzeć na pogrzeb Marka. Rodzina zaskoczyła ją bardzo szybkim pogrzebem, który odbył się już następnego dnia po jego śmierci. Nie zdążyła zorganizować sobie transportu.

W najbliższym czasie ma jednak zamiar polecieć do Neapolu na jego grób, aby godnie go pożegnać. W końcu to on tak naprawdę ją stworzył.


Dowiedz się więcej na temat: KORBANK-PDA | Marek Jackowski | pogrzeb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje