Reklama

Reklama

Reklama

Kontrowersyjne wypowiedzi, homofobia i czyny o charakterze przestępczym. Oto skandale z udziałem Jarosława Jakimowicza

Jarosław Jakimowicz (53 l.) coraz częściej pojawia się mediach. I to nie za sprawą kolejnych osiągnięć, ale kontrowersyjnych wypowiedzi oraz oskarżeń o nadużycia, których miał się dopuszczać w przeszłości.

Jarosław Jakimowicz zdobył dużą popularność w latach 90. dzięki roli Cichego w "Młodych wilkach". Później brał udział w kilku filmach, serialach oraz programach telewizyjnych. I choć wydawało się, że jego kariera aktorska nabierze rozmachu, Jarosław Jakimowicz zniknął z ekranu.

Od pewnego czasu jest prezenterem w Telewizji Polskiej. Z zaciętością broni w niej rządzącej partii i krytykuje opozycję. Często bywa o nim głośno z powodu poważnych oskarżeń pod jego adresem bądź kontrowersyjnych poglądów wygłaszanych w social mediach.

Reklama

Czym Jarosław Jakimowicz zyskał sobie złą sławę?

Oskarżenia o gwałt

Oskarżenie o gwałt to jeden z głośniejszych skandali z udziałem aktora. Zdarzenie miało mieć miejsce w hotelu w Łukowie podczas przygotowań do konkursu Miss Generation 2020. Jarosław Jakimowicz spotkał się z uczestniczkami dzień przed zakończeniem konkursu. Tego dnia jedna z nich miała zostać wykorzystana przez niego seksualnie w hotelowym pokoju. 

Kobieta udała się do szpitala, gdzie została poddana obdukcji, lecz jak twierdzi, zostało to wykonane w nienależyty sposób. Po pewnym czasie sprawa utknęła w miejscowej prokuraturze. Domniemana ofiara podobno ma nagrania obciążające aktora.

Całą sprawę nagłośnił dziennikarz Piotr Krysiak, nie podając danych sprawcy. Padła jedynie informacja o "gwiazdorze TVP". Co ciekawe, Jakimowicz sam od siebie stanowczo zaprzeczył doniesieniom, mimo że nikt wcześniej nie wymienił jego nazwiska.

Prezenter TVP złożył pozew sądowy o zniesławienie przeciw dziennikarzowi i stacji TVN, która wyemitowała materiał na temat tego wydarzenia. Na Instagramie dodał: 

Handel ludźmi w autobiografii

Pewien czas po oskarżeniach o gwałt media zainteresowały się fragmentem autobiografii Jarosława Jakimowicza "Życie jak film". Autor przytoczył w niej sytuację z przeszłości, która miała związek z handlem ludźmi, w tym przypadku nieletnimi dziewczynami. 

Wydarzenie miało mieć miejsce w Niemczech. Jakimowicz za 2 tysiące chciał kupić od Jugosłowianina dziewczynę z Tajlandii. Jak się okazało, sprowadzono dla niego 12-latkę. Gwiazda "Młodych wilków" nie przyjęła dziewczynki, ale też nie zgłosiła sprawy na policję, skazując dziecko na ciężki los. 

Jak twierdzi aktor, fragment jest tylko fikcją literacką, która miała podnieść sprzedaż publikacji. Warto dodać, że Jakimowicz na okładce książki podkreśla prawdziwość zawartych w niej wydarzeń.

Sprawą zainteresował się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który złożył zawiadomienie do prokuratury.

Podziękowania dla Antoniego Macierewicza

Prezenter TVP znany ze swoich kontrowersyjnych zachowań, wypowiedzi i poglądów był bohaterem niecodziennej sytuacji. Doszło do niej pod koniec 2019 roku w studiu programu "Jedziemy". 

Jarosław Jakimowicz był jednym z gości programu. Gdy zobaczył Antoniego Macierewicza, który miał być następnym gościem, podszedł do niego, uścisnął mu dłoń i zaczął spontanicznie dziękować "za te 50 lat walki o niepodległość" oraz za kraj, w którym żyje. Były szef MON wydawał się poruszony tymi słowami. Przekazał pozdrowienia dla bliskich Jakimowicza.

To wydarzenie wywołało burzę w sieci, przez którą aktor, jak twierdzi, nie przybyło mu fanów.

"Proszę mi wierzyć, że przez tę sytuację więcej straciłem, niż zyskałem w opinii ludzi" - mówił dla Plejady.

Homofobia i skrajnie prawicowe poglądy

Jarosław Jakimowicz nie ma problemu z wyrażaniem opinii na tematy społeczne. Problem w tym, że robi to często w bardzo dosadny sposób.

Nie jest tajemnicą, że aktor nie przepada za społecznością LGBT. Tym razem postanowił zająć się tęczową flagą, która 2 maja wisiała obok flagi narodowej.

Gwiazdor TVP poczuł się tym faktem zbulwersowany, dlatego na początku próbował zwrócić uwagę pobliskich strażników miejskich i policjantów, aby ci zajęli się niechcianą flagą. Nie przyniosło to jednak spodziewanego efektu.

Gdy policja nie zareagowała na zgłaszaną uwagę, Jakimowicz wszedł do pobliskiego lokalu, aby pożyczyć krzesło. Następnie wspiął się na nie i zdjął tęczową flagę, nazywając ją g*wnem.

Całe zdarzenie aktor zrelacjonował na Instagramie, za co zablokowano jego konto.

Przez tę sytuację ucierpiała tajska restauracja, z której Jakimowicz pożyczył krzesło. Na lokal wylała się ogromna fala krytyki.

Czy Waszym zdaniem to już koniec skandali z udziałem Jarosława Jakimowicza?

Zobacz też:

Jakimowicz przyznał się do tego w tv. Ekspert: "to przestępstwo"

Rafalala pozywa Jarosława Jakimowicza

Jakimowicz ostro o Fabijańskim

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Jakimowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy