Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Kamil Stoch i jego żona Ewa zostaną rodzicami? Znajomy pary nie ma wątpliwości

W najważniejszym momencie sezonu jego forma słabnie. Czy uda mu się pokonać kryzys? Na szczęście Kamil Stoch (30 l.) ma obok siebie kogoś, kto dodaje mu sił. To żona, Ewa Bilan-Stoch (32 l.). Jak wyznaje znajomy pary, wkrótce ich rodzina może się powiększyć.

Stało się to, czego się obawiano. Kamil Stoch zajął czwarte miejsce w olimpijskim konkursie na skoczni normalnej, tracąc szansę na pierwszy medal podczas trwających w Pjongczang Zimowych Igrzysk Olimpijskich. - Jestem rozczarowany. Zabrakło dosłownie odrobinkę - przyznał z żalem skoczek narciarski. 

Reklama

To kolejne z serii niepowodzeń, jakie dopadły Kamila w najważniejszym momencie sezonu. Po przegranej w Zakopanem i nie do końca udanych skokach w konkursie w Willingen przez chwilę stracił nawet pozycję lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Przed nim jeszcze dwie szanse na medal - w sobotę na dużej skoczni i w poniedziałek podczas konkursu drużynowego. Jak nigdy potrzebuje teraz wsparcia i otuchy.

Na szczęście do Korei Południowej Kamil nie poleciał sam. Towarzyszy mu jego ukochana żona Ewa Bilan-Stoch. Już zimą ubiegłego roku otrzymała propozycję od jednego z kanałów sportowych, aby wcielić się w rolę ich dziennikarki. - Będę wraz z kamerą przyglądać się Korei, pokazywać kulturę kraju, wyłapywać ciekawostki, różnice - tłumaczy Ewa w wywiadzie. 

Jednak, jak podkreśla Kamil, nie przyjechała na olimpiadę jako reporterka. - Jest w Korei w innej roli. Jej obecność mi pomaga. Zawsze miło jest spotkać najbliższą sobie osobę i choć przez chwilę z nią pobyć - wyznaje skoczek. 

Przy ukochanej Kamil może bowiem zapomnieć o tym, co nie poszło po jego myśli. Rodowita góralka z Zakopanego, choć jest też menadżerką Kamila, nie ocenia jego skoków. - To jest rola trenerów. Głupotą byłoby wchodzenie im w paradę - podkreśla. 

Ona po prostu stara się być obok. Także kiedy dzielą ich kilometry. - Rozmawiamy ze sobą codziennie, nawet gdy go nie ma. To oczywiście inne rozmowy niż te, kiedy możemy popatrzeć sobie w oczy, uśmiechnąć się, przytulić - wyznaje Ewa. 

Gdy w miniony weekend los odwrócił się od jej męża, stała pod skocznią, a potem wsparła dobrym słowem. A to daje mu siłę, a fanom nadzieję, że Kamil pokona kryzys i stanie na podium. 

Pytanie jednak, jak będzie w przyszłości, bowiem, jak udało się dowiedzieć "Na Żywo", to mogą być ostatnie tak ważne igrzyska, na których są razem. Choć żona Stocha publicznie pytana o to, czy ich rodzina wkrótce się powiększy odpowiada, że o takich sprawach rozmawia tylko z przyjaciółmi, ci przyznają, że takie plany są. 

- Na razie myśli Kamila zaprzątały igrzyska i przygotowanie do imprezy, ale w prywatnych rozmowach nie kryją z Ewą, że myślą o dziecku - mówi tygodnikowi ich znajomy. 

Zwłaszcza że bardzo nalegają na to ich bliscy. - Czekamy na więcej wnuków, bo bardzo lubimy dzieci - wyznał tata Kamila, Bronisław. 

Po zakończeniu sezonu małżonkowie wybierają się na wakacje, choć jeszcze nie wiadomo gdzie. - Bardzo bym chciała wrócić do Afryki, przejechać stopem od Kenii do Tanzanii, ale Kamila mi się na to namówić nie uda. Woli odpoczywać w spokojnych, bezpiecznych miejscach, gdzie wszystko jest pod kontrolą - przyznaje Ewa. 

Czy wrócą z wypoczynku we troje?

***
Zobacz więcej materiałów:


Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | Ewa Bilan-Stoch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »