Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Justyna Żyła dogryza byłemu mężowi! Czy to się kiedyś skończy?

Justyna Żyła (34 l.) i Piotr Żyła (34 l.) nie są już małżeństwem ponad dwa lata. Wygląda na to, że uczestniczka "Tańca z gwiazdami" już zawsze będzie wbijać szpileczki swojemu byłemu mężowi...

Relacje eksmałżonków dalekie są od ideałów. Ich medialne burze na dobre zagościły już w show-biznesie. Po rozwodzie Justynie przypadła opieka nad dziećmi, a wspólnymi chwilami chętnie dzieli się na Instagramie.

Piotr powoli układa sobie życie z gwiazdą programu "19+". Media obiegły nawet informacje o budowie wspólnego domu zakochanych. Mimo że sportowiec stara się chronić swoje życie prywatne, to fani i tak odnajdują nowe rewelacje na jego temat i wybranki.

Tym razem Justyna postanowiła powspominać dziecięce lata i opublikowała swoje zdjęcie z młodości. "Moje osiemnastka. To z nią wypaliłam pierwszego papierosa, wypiłam pierwsze piwo, przez nią piętnaście lat nie jadłam niczego, co pachniałoby kokosem. Ale to ona wysłuchiwała moich wywodów, problemów miłosnych itd." - opisała swoją przyjaciółkę Kasię.

Nie zabrakło również uszczypliwości w komentarzach. Internauci pisali, że córka Karolina bardzo ją przypomina. "Karola? To ojciec i z wyglądu i charakteru" - odpowiedziała fance. Po chwili dodała jednak: "Nie... ojciec łysieje, a ona ma włosów do pozazdroszczenia".

Jak myślicie, czy Justynie uda się w końcu zapomnieć o byłym mężu i przestanie mu dogryzać?

Reklama





pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Żyła | Piotr Żyła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »