Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Justyna Steczkowska wreszcie spełni swoje marzenie!

Justyna Steczkowska (43 l.) wreszcie spełni swoje muzyczne marzenie i zaśpiewa z Jose Carrerasem. Jej rodzina wie, jak to dla niej ważne. Najbliżsi robią wszystko, by miała jak najwięcej czasu na przygotowania.

Pod koniec zeszłego roku mogliśmy ją oglądać jako cygańską famme fatale, gdy promowała płytę "I na co mi to było". Krążek powstał we współpracy z serbskim trębaczem Bobanem Markovićem, którego utworów słuchaliśmy m.in. w filmie "Underground" Emira Kusturicy. 

Reklama

Teraz Justyna Steczkowska przygotowuje się do kolejnego wyzwania, jakim jest koncert ze światowej sławy tenorem Jose Carrerasem. To prezent na jej urodzinowy koncert w Sopocie, a zarazem druga szansa, by wystąpić ze sławnym tenorem. 

Poprzednim razem nie udało jej się dojechać do Krakowa, gdzie mieli zaplanowany wspólny show. Niestety, choć poruszyła niebo i ziemię, ze względu na złą pogodę, pojawiła się na miejscu tuż po zakończeniu występu. 

Na szczęście śpiewak zrozumiał, że zdecydowała siła wyższa, a że w dodatku bardzo mu zależało, by wystąpić z piosenkarką, zgodził się wrócić do Polski. 

- To nasz wspólny koncert. Nie będę tylko gościem, wykonamy równoprawnie utwory wspólne - mówi z dumą wokalistka. 

Bliscy artystki doskonale wiedzą, ile znaczy dla niej ten występ. 

- Moja rodzina zwolniła mnie z wszelkich domowych obowiązków - przyznaje piosenkarka, która spędza całe godziny na ćwiczeniu "swoich arii". 

W 2011 roku artystka odłożyła wiele planów na półkę, gdy okazało się, że jej mąż, Maciej Myszkowski, ma raka. Wtedy skupiła się na tym, by być z nim i synami, Leonem i Stasiem. 

- Kiedy Maciek zachorował, zrozumiałam, jak kruche jest życie. Mówić o tym, a otrzeć się o śmierć i zrozumieć to całą duszą, to coś zupełnie innego - zdradzała w jednym z wywiadów. 

Gdy udało im się pokonać chorobę, para zdecydowała się na kolejne dziecko.

- Chciałam zrobić coś dla niego, coś dla nas i jest nasza Helena. Nasze spełnione marzenie i najpiękniejszy prezent, jaki mogłam podarować mężowi - mówiła Steczkowska. - Dziecko jest piękniejsze niż sukcesy na scenie, Fryderyki, Wiktory i tym podobne - wszystkie moje nagrody razem wzięte - dodawała.

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Steczkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje