Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Justyna Sieńczyłło skończyła 50 lat i przeszła metamorfozę! Ale schudła!

A czy taki mężczyzna nie widzi kobiety tylko w domu?

Reklama

No pewnie. Ale ja bardzo lubię domowe życie. Lubię mieć posprzątane, ugotowane. Kuchnia jest moim królestwem, dziś np. zrobiłam 30 gołąbków. Staram się, by w naszym domu w Józefowie każdy czuł się miło, miał swoje miejsce. Śmiejemy się z mężem, że synowie, już dorośli chłopcy, bo Kajetan jest na studiach, a Cyprian w liceum, nigdy nas nie opuszczą, tak im z nami dobrze. 

Ale jak ty to wszystko kiedyś łączyłaś - pracę i dom?

Zawsze miałam kogoś do pomocy, bo w życiu nie dałabym rady pracować w teatrze czy na planie serialu. Małe dzieci to ogrom obowiązków, utrzymanie domu kolejne tyle. 

A Emilian pomaga?

Nie miałby czasu. W teatrze jest tyle pracy, co chwilę jakaś nowa sztuka. Teraz np. o internecie i jego wpływie na nas wszystkich pt: "Wszechmocni w sieci". Ale zawsze dbamy o wspólnie spędzany czas. Jest go mało, ale jest. Emilian potrafi do późnych godzin nocnych rozmawiać z synami o bardzo poważnych sprawach. 

Zawsze mówisz, że ta recepta na udany związek to przyjaźń. To podstawa.

Ale też jesteśmy wierni tym samym wartościom: dom, rodzina - zawsze na pierwszym miejscu. Bardzo też jest dla nas ważny kompromis i wolność w związku. Lubimy sami wyjeżdżać na wakacje. Ja podróżuję po świecie sama albo z przyjaciółkami, a Emilian zabiera 20 wędek i jedzie na ryby. Mamy do siebie zaufanie; ja jednak wierzę, że siedzi nad tym stawikiem (śmiech). 

A był taki moment, że chcieliście się rozstać?

Najgorzej było, jak budowaliśmy teatr. Ja jestem w kłótni Włoszką, a Emilian krzyknie, trzaśnie drzwiami i wyjdzie. 

Jak przetrwałaś?

Gdy jest mi trudno, idę z przyjaciółkami na wino, wygadam się, wypłaczę. Lubię też wsiąść w samolot i polecieć np. do Berlina, zdystansować się. Chodzę wtedy po galeriach sztuki albo na koncerty. 

A gdybyś nie spotkała Emiliana?

Byłabym sama i żyłabym jak Szymborska! Ale nie spotkałoby mnie tyle wyzwań i niespodzianek i nie ukształtowało na taką kobietę, jaką jestem dziś. 

Jest coś, czego po pięćdziesiątce nie wypada?

Nie. I nie zamierzam się starzeć, bo przecież ciągle mam 30 lat (śmiech). Mam jednak nadzieję, że tylko z powodu śmiechu przybędą mi zmarszczki. 

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Sieńczyłło

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje