Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Justyna Kowalczyk: Organizm nie toleruje już środków przeciwbólowych

Justyna Kowalczyk (31 l.), mimo złamanej kości stopy, wywalczyła złoty medal w biegu na 10 km stylem klasycznym! Miała wsparcie nowego ukochanego!

Polka biegła na przeciwbólowej blokadzie i silnych środkach. Gdy znalazła się na mecie, padła na śnieg i rozpłakała się!

Reklama

"Powiedziałam sobie, że mam w nosie wszystkie taktyki. Biegnę ile mogę, albo wygram, albo zdechnę" - wyznała dziennikarzom, zdobywając dla Polski 16. medal na zimowych igrzyskach.

Gdy jechała do Soczi ze swoim nowym partnerem, Maciejem Kreczmerem, była jednak pełna lęku. Do tego po drodze utknął jej sprzęt i Justyna zmuszona była czekać na niego kilka dni.

"Mój żołądek cierpi"

Obecny sezon nie należy do udanych. Mało startów, jeszcze mniej sukcesów. Rezygnacja z prestiżowego cyklu Tour de Ski, który do ubiegłego roku wygrywała cztery razy z rzędu, sprawiła, że wiele osób zaczęło się zastanawiać, czy z Rosji polska biegaczka przywiezie jakikolwiek medal.

W ostatnim starcie przed Olimpiadą, we włoskiej miejscowości Toblach, na swoim koronnym dystansie 10 km stylem klasycznym nasza mistrzyni była dopiero piąta!

Popis wielkiej mocy i siły dała za to odwieczna rywalka Justyny, Norweżka Marit Bjoergen (34), która niemal znokautowała rywalki.

Pierwszy występ w Soczi też nie był sukcesem - Kowalczyk była dopiero szósta. Ale na swoje usprawiedliwienie miała kilka poważnych argumentów.

"Ostatnio zażywałam bardzo dużo środków przeciwbólowych. Niestety, nie cierpi ich mój żołądek. Do tego biegałam w butach o numer za dużych. Zmuszona też byłam do treningów tylko stylem dowolnym" - mówiła w wywiadzie dla TVP Sport. 

Jej dolegliwości zapoczątkowała operacja, której poddała się dwa lata temu - rozcięcie powięzi w obu nogach.

"Żałuję, że się zgodziłam, by w ogóle je ruszać. (...) Od tego czasu jest gorzej. Dopiero po fakcie rozmawiałam o tym z fizjologami, którzy zajmują się zdrowiem lekkoatletów. Oni mi powiedzieli, że takie zabiegi to ostateczność. Ja myślałam, że wszystko się po zabiegu rozejdzie. A powstała blizna i związany z nią ból".

Cisza przed burzą

Na szczęście nie poddała się. Na Facebooku sama dodawała sobie otuchy: "Nie ma, że boli. Trzeba trenować, trzeba startować".

Wkrótce pojawił się drugi wpis, już po zapoznaniu się z trasami biegowymi w Soczi:

"Jak spokojnie i urokliwie. Cisza przed burzą...". I wykrakała.

Ze zwycięstwa Justyny cieszy się cała Polska, w tym partner Maciej Kreczmer - biegacz narciarski i olimpijczyk z 2006 i 2010 roku, który przed dwoma laty został głównym partnerem treningowym Justyny. 

Ona miała dość samotnego biegania po górach, on znalazł dobrze płatne zajęcie. Tak narodziło się między nimi uczucie.

Gratulujemy sukcesu, Justyno!

Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Kowalczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »