Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Joanna Moro i jej mąż przeżywają wspaniałe chwile. A wróżono im rozwód...

- Kryzys w moim małżeństwie to kompletna bzdura. Kolejny raz jest mi wmawiane coś, co nie ma pokrycia w rzeczywistości - ucinała domysły. 

Reklama

Wróciła też do codziennej pracy w serialach i w teatrze. Niedowiarkom miała do powiedzenia jedno: "Mąż jest nie tylko największą miłością mojego życia, ale też moim najlepszym przyjacielem".

Teraz najważniejsze jest dziecko, które wkrótce się urodzi. Kiedy pojawi się na świecie, Joasia, jak zawsze, będzie mogła liczyć na pomoc swojej mamy chrzestnej mieszkającej w Wilnie. 

- Ciocia już obiecała, że tuż po porodzie przyjedzie do Warszawy. Gdy rodzili się chłopcy, też pomagała - mówi informatorka tygodnika. 

Trzy lata temu, kiedy Moro miała kontuzję kolana i chodziła o kulach, wsparcie chrzestnej okazało się nie do przecenienia. A gdy rodzina się powiększy, na pewno odwiedzą ciocię w Wilnie i będą chcieli zabrać maleństwo w swe rodzinne strony. 

***
Zobacz więcej materiałów:

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Moro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »