Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Koroniewska przebaczy ojcu?

Od wielu lat nie ma i nie chce mieć kontaktu z ojcem. Czy przyjaciel i przewodnik duchowy aktorki przekona ją do pojednania?

Kiedy 26 grudnia 2014 r. aktorka mówiła "tak" swojemu ukochanemu przed ołtarzem, nie przypuszczała nawet, że w jednej chwili, prócz męża, zyska też nowego przyjaciela. Chodzi o proboszcza parafii w podwarszawskim Słomczynie, księdza Jacka Dzikowskiego, który udzielał ślubu Joannie Koroniewskiej (38 l.) i Maćkowi Dowborowi (38 l.).

Reklama

- Ksiądz Jacek jest niezwykle otwartym duchownym. Przyjacielskim i ciepłym, a jednocześnie bardzo wykształconym. Joasia znalazła z nim wspólny język i to do niego się zwraca, gdy ma w życiu słabsze chwile – zdradza „Na żywo” znajoma aktorki.

Joanna często dzwoni do duchownego, gdy potrzebuje rady, chce porozmawiać o problemach dnia codziennego albo takich, które trapią ją od lat. Jedną z takich bolesnych zadr są dla Koroniewskiej relacje z ojcem.

Urodziła się w nieformalnym związku, po tym, jak jej mama pokochała Leszka Koroniewskiego, który miał już żonę i syna. Wkrótce mężczyzna wyjechał do Niemiec, zostawiając w kraju córeczkę. – On nas źle traktował jako dzieci – wyznał kilka lat temu w „Na żywo” Jacek, przyrodni brat aktorki. Opowiadał, jak ojca ścigał komornik i pewnego dnia do jego mamy wkroczył w asyście policji. – Do matki Joanny też na pewno przychodzili. Mogę sobie tylko wyobrazić, co się w ich domu działo – mówił Jacek.

Nic dziwnego, że gwiazda nie chce dzisiaj rozmawiać o ojcu. – Joanna ma tylko jedną rodzinę, tę z którą jest teraz – wyjaśniała kiedyś jej agentka. Ale zanim wyszła za Maćka i urodziła córkę, brakowało jej rodzicielskiej troski. Zwłaszcza, że kiedy miała 22 lata, zmarła na raka jej mama.

– Nie wychowałam się z ojcem, więc tak naprawdę to ona była moją jedyną ostoją. Także urodzenie dziecka uświadomiło mi, jak bardzo mi jej brakuje – mówiła Koroniewska w „Dzień Dobry TVN”.

Tygodnik "Na żywo" zadzwonił do duchowego przewodnika aktorki, by zapytać, co doradziłby tym, którzy mają podobne do niej doświadczenia. – Nie chcę mówić wprost o Aśce, bo to wspaniała i wrażliwa osoba – odpowiedział ks. Jacek Dzikowski, na chwilę zawieszając głos. – Ale o ile nad zapomnieniem krzywd nie mamy władzy, to już samo wybaczenie jest aktem naszej woli. Można komuś przebaczyć, a jednocześnie dochodzić sprawiedliwości z powodu krzywd, które nam wyrządzono – mówił w rozmowie z "Na żywo" duchowny. I trudno nie odnieść tych słów do Joanny, która ze strony swojego ojca wiele w dzieciństwie wycierpiała.

Z Leszkiem Koroniewskim, który nadal mieszka w Niemczech, gdzie ma jeszcze jednego syna Andreasa, nie udało się skontaktować tygodnikowi. Wiadomo, że nie widuje się z córką, nie poznał także 7-letniej już wnuczki Janinki. – Najlepiej gdyby mogli się kiedyś spotkać, ale czasami i to nie jest konieczne, żeby wybaczyć i zrobić w życiu krok do przodu – mówi ksiądz Dzikowski.

Czy będzie, jako osoba zaufana i przyjaciel domu, nakłaniał do tego aktorkę? – Zobaczymy... – odpowiada.

***

Zobacz więcej materiałów z życia osób znanych:

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Koroniewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje