Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Jabłczyńska: cichy ślub celebrytki!

Joanna Jabłczyńska (31 l.) zapewnia, że jeśli wyjdzie za mąż, zrobi to po cichu, bez zbędnego rozgłosu!

Czego można pani życzyć z okazji nowego roku?

Reklama

- Żeby było tak jak jest, aby moje marzenia, plany się realizowały. Teraz najważniejszy jest mój doktorat. Chęci są ogromne, ale czasu brakuje, więc poproszę o życzenia, żebym miała go więcej.

Czas rzeczywiście płynie nieubłaganie. Rodzice nie dopominają się o wnuki?

- Nie. Mama jest spokojna, bo ma już dwójkę. Widzi, że się rozwijam, stale coś robię. Nikt mnie do niczego nie zmusza, nie namawia. Nie planuję macierzyństwa, bo tego nie da się zaplanować. Nie myślę też o tym, bo wiem, że przyjdzie na to odpowiedni moment.

A co ze zmianą stanu cywilnego? Też pani nie planuje?

- Medialnych ślubów było ostatnio tak wiele, że swój sobie odpuszczę (śmiech). A tak na serio, to mam nadzieję, że moja ceremonia odbędzie się po cichu. Nie podoba mi się to bycie na świeczniku.

Coraz częściej mówi się i pisze o pani nie jako aktorce, ale jako prawniczce. Czy to znak, że aktorstwo zejdzie wkrótce na dalszy plan?

- Na razie nie, choć rozwijam się w kierunku prawa. W październiku zaczęłam studia z prawa amerykańskiego na Uniwersytecie Warszawskim, piszę doktorat. Gdyby ktoś postawił mnie pod ścianą, to wybrałabym prawo. Aktorstwo to coś, co daje mi przyjemność. Ekipa serialu "Na Wspólnej" to moja rodzina, odskocznia. Czuję się tam doceniana, lubiana, chodzę tam z przyjemnością. Do kancelarii też, ale to inna sytuacja.

Klienci widzą w pani tę Joannę z "Na Wspólnej"?

- W kancelarii wymagany jest pełen profesjonalizm. Obowiązują mnie te same zasady. Czasem widzę pobłażliwy uśmieszek prawnika strony przeciwnej, ale może to taktyka procesowa, a może chodzi o to, że jestem młoda. Staram się funkcjonować, jak każdy inny radca prawny i nie odczuwać tego.

Rodzice zapewne się cieszą. Mają piękną, wykształconą córkę. Kto jest bardziej dumny - mama czy tata?

- Myślę, że tata. Czasami tak mnie wychwala, że jest to nawet trochę niesmaczne. Mama też jest niezwykle ze mnie dumna. Przyznaje to otwarcie, bo nie mamy problemów z mówieniem sobie o emocjach.

A jak układają się pani relacje z siostrą?

- Mamy różne charaktery, temperamenty i zawody. Starsza o sześć lat Magda jest policjantką, ma swój świat, robi to, co lubi. A, że ma siostrę "gwiazdę"...

Różni się pani od innych gwiazd.

- Nie przywiązuję wagi do swojego wyglądu. Mam więcej par butów sportowych niż szpilek. Rzadko bywam na salonach, a to dlatego, że kładę się spać o 22, a wstaję o 6 rano.

Podobno zdarza się pani pójść po bułki do sklepu w piżamie?

- Pozwalam sobie tak wyjść na ulicę, gdy jestem u mamy, w jej rodzinnym domu. Kiedyś wybiegła za mną poirytowana, obawiając się, że ktoś zrobi mi zdjęcie i najem się wstydu. Obym tylko takie wpadki miała na swoim koncie, to będzie dobrze.

Iza Kawka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje