Reklama

Reklama

Reklama

Joanna Brodzik pozwala synom bawić się lalkami i przymierzać sukienki

Joanna Brodzik to świetna aktorka, doskonała kucharka i nowoczesna mama, która wychowuje swych synów - bliźniaków Jana i Franciszka - na dobrych... mężów, ucząc ich m.in., że podział na męskie i żeńskie role nie ma w domu najmniejszego znaczenia.

Choć Joanna Brodzik zagrała w kilku telewizyjnych hitach, aktorstwo nie jest dla niej najważniejsze. Odkąd w 2008 roku została matką, właśnie tej roli stara się poświęcać najwięcej czasu.

Nie kryje, że przepłakała wiele nocy, gdy synowie urodzili się za wcześnie i w dodatku mieli astmę wczesnodziecięcą... "Bez łez by się nie dało być prawdziwą mamą" - powiedziała w programie Magdy Mołek "W roli głównej".

Aktorka od początku starała się wychowywać Jana i Franciszka tak, by ich przyszłe partnerki miały z nich pożytek.

Reklama

"Uczę ich gotowania, potrafią włożyć pranie do pralki i nie uważam, żeby w jakiś sposób ich męskość była przez to zagrożona. Wręcz przeciwnie, sądzę, że mężczyzna, który potrafi wykonywać te wszystkie obowiązki domowe, jest bardziej wartościowym partnerem" - stwierdziła w rozmowie z portalem "money.pl".

Joanna Brodzik: W jej domu nie przypisuje się ról do płci

Joanna Brodzik mówi wprost, że w jej domu nie ma czegoś takiego jak przypisanie ról do płci, bo według niej podział na męskie i żeńskie role w rodzinie po prostu nie ma znaczenia. Może właśnie dlatego, by jej synowie przyzwyczajali się do tego od najmłodszych lat, pozwala im bawić się... lalkami.

"Pewnie, że to robią! Powiem więcej - przymierzają sukienki i dla dziewczynek są fajnymi partnerami do zabaw" - wyznała w wywiadzie dla "iWoman.pl".

Aktorka jest przekonana, że przy okazji - ucząc synów, że płeć w niczym nie powinna ich ograniczać - nauczyła ich też tolerancji. Ona sama jest sojuszniczką LGBT i opowiada się za legalizacją jednopłciowych związków partnerskich.

Joanna Brodzik: Pozwoliłaby gejom adoptować dzieci

Joanna Brodzik nie wstydzi się swoich poglądów na temat "tęczowych rodzin". Już kilka lat temu twierdziła, że odbieranie parom homoseksualnym prawa do adopcji i wychowywania dzieci to wielki błąd.

"Ja jestem absolutnie za tym. Każdy, kto ma chęć i materialne możliwości, żeby zajmować się dzieckiem, powinien mieć do tego prawo. I czy to będzie para heteroseksualna, czy homoseksualna, to nie ma żadnego znaczenia" - powiedziała portalowi "money.pl".

Dla aktorki ważne wydaje się nie to, czy dziecko ma mamę i tatę, czy dwóch ojców, ale to, czy dostaje w domu miłość, ciepło i poczucie bezpieczeństwa.

"W wielu rodzinach, w których panuje tradycyjny podział na role mamy i taty, czegoś takiego nie dostają. A tymczasem jest sporo par homoseksualnych, które nadają się na rodziców i potrafiłyby wychować dzieci na wspaniałych ludzi" - stwierdziła Joanna Brodzik w rozmowie z "money.pl".

Zobacz też:

Brodzik i Wilczak pokonali kryzys

Małgorzata Rozenek-Majdan ćwiczy w pocie czoła, a fani hejtują jej buty. Poszła w złocie?

Demi Rose w hicie tego lata! Co za strój!

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Joanna Brodzik | Paweł Wilczak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy