Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jacek Rozenek zasłabł przed spektaklem. "Stan przedzawałowy"

Niedawno Jacek Rozenek (49 l.) przeszedł poważny kryzys zdrowotny. Przed spektaklem źle się poczuł i nie był w stanie wyjść na scenę. Bliscy bardzo się o niego martwią...

To miał być kolejny intensywny dzień. Jacek Rozenek przygotowywał się do wyjścia na scenę Teatru Kamienica, gdzie miał zagrać jedną z głównych ról w przedstawieniu "SPA, czyli Salon Ponętnych Alternatyw".

Reklama

Z informacji, do których dotarło "Na Żywo", wynika jednak, że aktor niespodziewanie zasłabł, czym poważnie zaniepokoił swoich współpracowników. Na szczęście szybko trafił pod opiekę lekarzy, a w spektaklu zastąpił go Emilian Kamiński. Jednak świadkowie tego zdarzenia twierdzą, że sytuacja wyglądała groźnie.

- Podobno to był stan przedzawałowy - mówi osoba z otoczenia artysty. Dodaje, że nikt się nie spodziewał, że Jacek, który kocha sport, może mieć tak poważne kłopoty ze zdrowiem...

Wziął na siebie zbyt wiele

Nie ma wątpliwości, że to nadmiar obowiązków przyczynił się do kryzysu. Aktor nie tylko gra w serialu "Barwy szczęścia" oraz na deskach teatru, ale także jest trenerem biznesowym i ma własną, prężnie działającą firmę szkoleniową.

Poza tym, wraz z narzeczoną Roksi Gąską (25 l.) pracuje nad projektem angażującym się w pomoc najsłabszym. Jacek jest również tatą Stasia (12 l.) i Tadeusza (8 l.). Chętnie przejmuje nad nimi opiekę, gdy ich mama, Małgorzata Kostrzewska-Bukaczewska-Rozenek-Majdan (wiek do wiadomości redakcji), wyjeżdża w podróże służbowe.

- Wiele wskazuje na to, że przecenił swoje siły i możliwości. W końcu Jacek w tym roku kończy już pięćdziesiąt lat i powinien trochę zwolnić tempo - zdradza informator "Na Żywo".

Nie wiem, jak się nazywam

Aktor przepracowywał się od dawna, o czym wspominała w wywiadzie jego była żona. - Złoszczę się na męża, kiedy siedzę cały dzień sama, a on wraca o dziewiątej wieczorem. Ma za dużo obowiązków. Ubzdurał sobie, że musimy żyć na pewnym poziomie - żaliła się wtedy Małgorzata.

On odpowiadał, że nie potrafi inaczej. - Robię wszystko, by zostawiać pracę przed drzwiami domu. Ale wyobraź sobie, że o dziewiątej strzelasz komuś w tył głowy, w południe jesteś na sali sądowej w serialu, a wieczorem masz poprowadzić szkolenie. Wracam czasem do domu, nie wiedząc, jak się nazywam - przekonywał.

Znajomi aktora twierdzą, że Jacek niechętnie dzieli się problemami. - Zawsze był introwertyczny, wszystkie emocje potrafił w sobie stłamsić. A to, zdaniem lekarzy, nigdy nie sprzyja zdrowiu serca - podkreśla informator "Na Żywo".

Czy teraz wreszcie aktor się opamięta i zadba o siebie? Liczą na to zarówno jego synowie, jak i wspierająca go w tych trudnych chwilach ukochana Roxi Gąska.

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje