Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jacek i Joanna Kawalcowie: Wciąż niemodnie zakochani

Choć w show-biznesie trudno o trwały związek, Joanna i Jacek Kawalcowie udowadniają, że można żyć ze sobą w szczęściu przez długie lata. Para wspiera się na każdym kroku i razem przechodzą przez trudne chwile. Tak było również wtedy, gdy wiele lat temu groziła im utrata dachu nad głową, a żona aktora przeszła załamanie.

Poznali się na początku lat 80. w teatrze Komedia w Warszawie. Jacek Kawalec (56 l.) grał tam, a jego żona Joanna (56 l.), teatrolożka po warszawskiej PWST, zaczęła pracę na stanowisku sekretarza literackiego. - Coś próbowałem na scenie w "Kramie z piosenkami", a Joasia siedziała na widowni - wspominał po latach Jacek.

Reklama

- Jako młody aktor potrzebowałem pogadać o mojej roli, więc kiedy się okazało, że dziewczyna jest teatrolożką, podszedłem do niej w przerwie. Wyglądała sympatycznie. Trochę kryła się za okularami. Miała fajną grzywkę, która jej na te okulary spadała. Imponowała mi intelektualnie, ale miała też w sobie dużo ciepła. I zwyczajnej sympatii do ludzi. W nowej pracy czułem się niepewnie. Joasia stała się moją bratnią duszą.

Pokonując nieśmiałość zaprosił ją na kawę, mimo że jego kieszenie świeciły pustkami. - Pamiętam, że szliśmy Krakowskim Przedmieściem - opowiada aktor. - Złapaliśmy się za ręce i postanowiliśmy nie przejmować się otaczającą nas rzeczywistością...

Rok po pierwszej randce wzięli ślub, bo ukochana aktora była już w ciąży. Jacek kupił pierścionek z koralem i poprosił ją o rękę. Mieli po 24 lata. Aktor zdawał sobie sprawę, że szybkim krokiem wchodzi w dorosłość.

- To był dla mnie ogromny szok - przyznaje. - Szybko musiałem dojrzeć do roli męża i ojca. Nie miał mieszkania, z trudem utrzymywał samego siebie z pracy w teatrze. Brał więc każdą pracę: odnawiał mieszkania, pracował w myjni samochodowej, rozwoził pizzę, był kelnerem, piekł ciastka. Pracy szukał też w Szwecji, Norwegii, a nawet w USA. Bardzo pomogła mu w tym dobra znajomość języka angielskiego.

Wkrótce poznaliśmy go jako pierwszego prowadzącego program "Randka w ciemno". Za zarobione pieniądze aktor wyremontował strych w starej kamienicy na Saskiej Kępie w Warszawie i w nim 1990 roku stworzył rodzinne gniazdo.

Pomagała mu żona, które wtedy pracowała w TVP jako scenarzystka. Ona nosiła cegły, a on murował. Dzięki kosztownemu remontowi zmienili strych w piękne, dwupoziomowe mieszkanie. Kiedy jednak wkrótce okazało się, że wspólnota mieszkaniowa chce im odebrać mieszkanie, Joanna okupiła to załamaniem nerwowym, zawsze była bowiem osobą wrażliwą i delikatną. Aktor wszelkimi sposobami starał się poprawiać jej nastrój. Na szczęście wygrali tę walkę...

W dzieciństwie był wychowywany przez mamę, babcię i ciotki. I to właśnie od nich dowiedział się, czego żona oczekuje od swojego męża. - Pamiętam słowa najbliższych mi wtedy kobiet, że mężczyzna wtedy jest silny, kiedy nie myśli o zaspokajaniu swoich pragnień, ale za wszelką cenę stara się, aby była szczęśliwa jego kobieta - podkreśla aktor.

Opiekował się dziećmi, gotował im ulubione kurze skrzydełka w miodzie. A uciekające chwile z rodzinnego życia utrwalał na zdjęciach.

Między córką Kaliną (32 l.), a synem Kajetanem (19 l.) jest 13 lat różnicy. Najważniejsze dla aktora było uczestniczenie w dorastaniu dzieci, mimo że pracuje na kilku etatach: jest aktorem, prezenterem, konferansjerem i piosenkarzem. Można go zobaczyć w telewizji, na estradzie, w kinie i w teatrze. Mimo tylu obowiązków, zawsze pamięta o rocznicach. - Mam notatnik, w którym wszystko zapisuję - tłumaczy.

Od kilku lat mieszkają pod Warszawą, w domu z ogrodem. Aktor podkreśla, że bez żony nie może sobie wyobrazić swojego świata. - Szczęśliwym się tylko bywa - wyjaśnia. - I od nas zależy, żeby tak ustawić życie, aby tego szczęścia było jak najwięcej.

Nie należą do ludzi, którzy chętnie opowiadają o swoich uczuciach i prywatnym życiu. Nie udzielają wywiadów i unikają wspólnych zdjęć. Żona aktora tłumaczy, że często czyta o kochających się małżeństwach, które pół roku później... są już po rozwodzie. - Nie chciałabym, żeby z nami było podobnie - mówi.

Wspólne pasje wypełniają im wolny czas. Dlatego szkoda im czasu na ciche dni. Podobno jest to przede wszystkim jego zasługa, bo trudno go sprowokować. - Nie jestem ideałem, ale chyba nie należę do tych najgorszych - mówi aktor. Joanna z kolei jest wyrozumiała i tolerancyjna.

Jacek najchętniej opowiada o swoich dzieciach, z których jest dumny. Kalina przed ośmiu laty wyjechała do Londynu na studia dziennikarskie. Dziś tam mieszka i pracuje w filmowej branży. Kajetan zaś jest studentem i nadal mieszka z rodzicami.

Aktor nie może się już doczekać, kiedy spełni się jego wielkie marzenie i zostanie dziadkiem. - Jestem bardzo starym mężem. Wiecznie z tą samą kobietą, niemodnie zakochany we własnej żonie - z uśmiechem rozkłada ręce Jacek Kawalec.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Kawalec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje