Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Iwona Pavlović: On zawsze patrzy na mnie jak na miss!

Kiedy się poznali, tkwili w wypalonych emocjonalnie związkach. Ale zaryzykowali, postawili wszystko na jedną kartę i nigdy nie żałowali tej decyzji. We wrześniu tego roku tancerka Iwona Pavlović (57 l.) i biznesmen Wojciech Oświęcimski (56 l.) obchodzili 10. rocznicę ślubu.

- Jesteśmy razem na dobre i na złe - mówi dzisiaj Iwona. - Czasami żałuję, że tak późno na siebie wpadliśmy. Bo nigdy nie mieliśmy cichych dni - wtrąca Wojciech.

Reklama

Po raz pierwszy spotkali się latem 2006 roku na przyjęciu u wspólnych przyjaciół. Ona, 44-letnia wtedy jurorka "Tańca z gwiazdami", przyszła z ówczesnym mężem, partnerem z parkietu Arkadiuszem Pavlovićem. On, rok młodszy od niej, z małżonką. Niemal od razu między nimi zaiskrzyło.

- Zobaczyłam Wojtka i pomyślałam: Jaki on jest przystojny! W czerwono-czarnej przepasce na długich włosach wyglądał obłędnie. Na przywitanie podałam mu rękę i przeszedł mnie dreszcz - wspomina tamten lipcowy wieczór tancerka.

Nie minął tydzień, jak Wojciech wysłał jej pierwszego SMS-a. A kiedy dostał odpowiedź, zaczął do niej pisać kilkadziesiąt wiadomości dziennie. Spotkanie twarzą w twarz było kwestią czasu.

Na pierwszą randkę umówili się w Toruniu. Tam, w wieży życzeń, Iwona poprosiła: Boże, jeśli uważasz, że jesteśmy sobie przeznaczeni, daj mi tę miłość. Pozwól, byśmy nie musieli już płakać. - Myślę, że Bóg dał nam najlepsze rozwiązanie - mówi Iwona.

Ale prawdziwy przełom nastąpił w Zakopanem. Tam zakochali się w sobie jak para nastolatków.

- Miłość do Wojtka spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. W Zakopanem wydarzyło się coś niepowtarzalnego i cudownego. Góry, nasze milczenie, wędrówki szlakami, zmęczenie po powrocie do schroniska. Nie chodziło o erotykę, tylko o bliskość. Wtedy wiadomo, czy ludzie potrafią ze sobą być. Byliśmy tacy zmęczeni, spoceni, ja bez makijażu, z bolącymi łydkami, a on patrzy na mnie jak na miss świata - wspominała Iwona.

Po powrocie z Tatr obydwoje wiedzieli, że są dla siebie stworzeni. Decyzja, by zakończyć swoje dotychczasowe związki nie była jednak łatwa. Być może najtrudniejsza w ich dojrzałym życiu.

Tym bardziej, że Wojciech miał trzech nastoletnich chłopców i trudno było przewidzieć, jak zareagują na decyzję ojca. Z kolei panią Iwonę z mężem łączyła szkoła tańca i 20 wspólnie przeżytych lat. Zakochani zebrali się jednak na odwagę, choć wiele ich to kosztowało.

- Wojtek od razu powiedział, że jeśli nie będzie mógł zabrać ze sobą chłopców, to nie wie, czy będziemy mogli być razem. Nie wyobrażał sobie, by zostawić dzieci, a ja tę jego miłość do synów ogromnie szanuję. Kiedy więc postanowiliśmy, że chcemy być razem, przeprowadził się do mnie z chłopcami. Bo prawdziwa miłość nie wybiera. Kiedy zaczyna się kalkulować, to już nie jest miłość - mówi tancerka.

Zamieszkali w pięcioro w dużym domu pod Olsztynem, choć mama tancerki ostrzegała córkę, że synowie jej partnera mogą jej nigdy nie zaakceptować. Na szczęście tak się nie stało. Synowie Wojciecha pokochali Iwonę jak własną mamę.

- Byłam z nimi w radosnych i trudnych chwilach, towarzyszyłam im w dojrzewaniu i poznawaniu świata. Niedawno usłyszałam od nich, że mnie kochają. To wielka sprawa - wzrusza się Iwona.

Swojego ukochanego ceni nie tylko za wrażliwość, ale za to, że zdejmuje z jej głowy codzienne problemy.

- Nie dosyć, że jest moim menadżerem i zajmuje się zawodowymi sprawami, jednocześnie prowadzi firmę. Po raz pierwszy w życiu to ja mogę się poczuć słabsza i bardzo kobieca - Iwona mówi z dumą o mężu.

Kiedy synowie Wojciecha opuścili dom, dla nich dwojga okazał się zbyt duży. Wybudowali więc mniejszy, także za miastem. Dla synów zawsze jednak jest tu miejsce. Tym bardziej dla wnuków.

27-letni Łukasz pod koniec kwietnia został tatą. Szczęśliwa babcia Iwona od razu podzieliła się tą radosną nowiną w internecie.

Nie ukrywają, że ich miłość wciąż kwitnie. Tancerka dla drugiego męża rzuciła palenie papierosów. Jest mu za to ogromnie wdzięczna, bo już nie pali 12 lat.

Dziś są niemal nierozłączni. Wojciech zawsze towarzyszy żonie podczas nagrań do "Tańca z gwiazdami".

- Kiedy pytają nas, za co się kochamy, odpowiadam, że za wszystko. Za nasze dobro i za zło, za nasze wady i zalety - wzrusza się Iwona.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Rewia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Iwona Pavlović

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »