Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Hanna Śleszyńska wybrała się z ukochanym w daleką podróż!

Spotkali się jako dojrzali ludzie, każde z bagażem doświadczeń. Mieli się pobrać, ale ona odwołała ceremonię. I bez ślubu są ze sobą szczęśliwi...

Oboje uwielbiają podróże. Na motorze przejechali już całą Europę. Ale aby uczcić dwunastą rocznicę związku Hanna Śleszyńska (57 l.) i jej partner - biznesmen Jacek Brzosko (51 l.) - postanowili wybrać się naprawdę daleko. Polecieli do Argentyny, by podziwiać niesamowitą przyrodę tego kraju. Przede wszystkim chcieli zobaczyć z bliska lodowce w Patagonii. Wiedzieli, że aby nacieszyć oczy tym cudem natury, najlepiej wybrać się na wyprawę przed świtem.

Reklama

Zarówno aktorka, jak i jej ukochany nie należą jednak do śpiochów. - Już tak mam, że muszę być w ruchu, nie siedzieć na leżaku,a oglądać, zwiedzać i smakować. Denerwuje mnie leżenie na słońcu. Uwielbiam podziwiać krajobrazy i zachwycać się nimi. Nigdy nie rezygnuję z próbowania lokalnych przysmaków. Tak też było tutaj - powiedziała w rozmowie z "Na żywo" gwiazda. - To był prywatny wyjazd, chcieliśmy ten czas spędzić razem, we dwoje, odpocząć i nacieszyć się sobą - wyznała.

Znajomość Hanny i Jacka trwa od 2005 r. Gdy się spotkali, oboje mieli już za sobą poważne związki, dzieci. Ona już dawno rozwiodła się z aktorem Wojciechem Magnuskim, potem przez kilkanaście lat była partnerką Piotra Gąsowskiego. Rozstanie z tym ostatnim przypłaciła depresją. Skoncentrowała się na wychowywaniu dwóch synów, nie szukała nowego uczucia. - Szansa na znalezienie partnera w moim wieku jest prawie taka sama, jak zobaczenie pingwina w bikini. Samotny mężczyzna po czterdziestce to albo mnich, albo idiota - mówiła w monodramie "Kobieta jaskiniowa". Jej zapatrywania były podobne.

Strzała amora trafiła ją na basenie... Ona przyszła tam z synem Kubą, Jacek z Maksem. Wymiana SMS-ów, a potem spotkania upewniły oboje, że chcą iść razem przez życie. W 2010 r. blisko już było do ślubu, ale Hanna nieoczekiwanie odwołała uroczystość. Podobno dowiedziała się o fascynacji ukochanego inną kobietą. Po krótkim rozstaniu para wróciła jednak do siebie. - Postanowiliśmy dać sobie szansę. Wciąż z Jackiem spotykamy się i próbujemy zawalczyć o siebie - mówiła aktorka w jednym z wywiadów.

Po turbulencjach w związku na szczęście nie ma już śladu, ale o ślubie z Jackiem aktorka już nie myśli. - Sama nie jestem siebie pewna. Nie mogę przewidzieć, co będzie za 10 czy 20 lat. Raz byłam mężatką, to niewiele zmienia. Papier niczego nie załatwia - twierdzi gwiazda. Dojrzały związek cieszy oboje. Pod wpływem ukochanego, zapalonego motocyklisty, cztery lata temu Hanna zrobiła prawo jazdy na motor. - Mam uprawnienia, potrafię, ale lepiej się czuję w roli pasażera - dodaje w rozmowie z nami.

Wyprawa do Argentyny zapewne jeszcze bardziej zbliży zakochanych. Aktorka cieszy się, że może poznawać świat z kimś tak wyjątkowym jak Jacek. Zresztą u jego boku nawet codzienność staje się świętem. - Cieszymy się razem z pięknej pogody, wspólnej kawy, z każdej wspólnie przeżytej chwili - zapewnia aktorka. Dodaje, że oboje nie ustają w staraniach, by ich miłość nie spowszedniała. - Pracujmy nad naszym związkiem, pielęgnujmy go! Nie koncentrujemy się tylko na sobie - zdradza gwiazda. Jej znajomi są przekonani, że z Jackiem będzie świętować jeszcze niejeden jubileusz.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Hanna Śleszyńska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje