Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Hanna Lis zamartwia się o swoje córki!

Odkąd blisko dwa lata temu ojciec dziennikarki przegrał walkę z rakiem, kobieta żyje w ciągłym strachu. Przed tą straszną chorobą za wszelką cenę postanowiła ustrzec swoje dzieci...

Hanna poznała tę chorobę niemal od podszewki. W jej rodzinie zmarł na nią nie tylko ukochany ojciec, ale również babcia i dziadek.

"Boję się raka. Nienawidzę go, ale i jakoś tam szanuję, tak jak szanuje się strasznego, silnego wroga. Może dlatego, że zdążyłam go dobrze poznać, nie ośmielę się z niego żartować" - mówiła w jednym z wywiadów.

Dlatego dziennikarka systematycznie poddaje się badaniom, które robi dwa razy do roku! Niedawno pierwszy raz wzięła ze sobą swoje małe córki, którym chce wpoić, jak ważna jest profilaktyka. Ostatnio zaszczepiła je przeciwko wirusowi HPV, wywołującemu raka szyjki macicy, przed którym ostatnio przestrzegała zarażona Viola Kołakowska.

Reklama

"Hanka jest mamą, która uświadamia córkom ich obciążenie. Mówi im o możliwych zagrożeniach, przedstawia argumenty, ale jednocześnie pozwala dziewczynkom mieć własne zdanie" - mówi tygodnikowi "Świat i Ludzie" jej przyjaciółka.

Rodzinne doświadczenia Hanny pokazały, że walka rozpoczęta zbyt późno rzadko kończy się zwycięsko. Nic więc dziwnego, że nigdy więcej nie chciałaby przeżywać podobnego koszmaru.




pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Hanna Lis | córki | nowotwór

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »