Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Halina Mlynkova w końcu osiągnęła sukces? I to w Czechach!

Bliski człowiek ją zdradził. Ale to ponoć nie przeszkodzi Halinie Mlynkovej (40 l.) w realizacji kolejnych ambitnych planów...

Niedawno Halina mocno zaskoczyła swoich fanów. Wyznała, że od prawie trzech lat życie uprzykrza jej stalker. 

Reklama

"Kilka lat temu zaufałam człowiekowi, który na pozór wydawał się świetnym człowiekiem" – pisze na swojej stronie internetowej.

Ów człowiek notorycznie wynosił do mediów wszystkie prywatne informacje na jej temat. Dlatego został zwolniony krótko po ślubie artystki z Leszkiem Wronką za udostępnianie nie tylko informacji, ale również zdjęć bez ich wiedzy. 

"Rozstawałam się już z menedżerami. Tyle że nikt wcześniej nie sprzedawał prywatnych informacji, ani z żalu do mnie nie wymyślał niestworzonych historii. Tym razem było inaczej" – czytamy dalej.

Wiedzą, że nie mogą się poddać

Wokalistka twierdzi, że od prawie trzech lat na jej temat wymyślane są różnego rodzaju bzdury i kłamstwa. Nazywa rzeczy po imieniu. – Bezkarne nadużywanie mojego zaufania i stalking w białych rękawiczkach nie ma granic" – twierdzi Młynkova. 

W polskim show-biznesie to wcale nie jest odosobniona sprawa. Wyroki w sądzie usłyszał już stalker Małgorzaty Kożuchowskiej i psychofan Małgorzaty Foremniak, którym okazał się dawnym znajomy aktorki. 

I w przypadku Młynkovej sprawą zajmują się już prawnicy, możliwe, że wkrótce zainteresuje się tym również policja.

Piosenkarka z mężem nie poddają się jednak. Przed nimi bowiem nowy tajemniczy projekt o nazwie VANA1. Co to takiego? Halina Młynkova tłumaczy „Życiu na Gorąco”.

"Żyję w Czechach. Postanowiliśmy pokazać kawałek fantastycznej Polski. Bardzo lubię modę Roberta Kupisza, od wielu lat u niego się ubieram. Tak samo bardzo lubię Kazar, Mokobelle. Postanowiliśmy zaproponować tym markom, żebyśmy pokazali Czechom, jak znakomite rzeczy mogą być w Polsce" – zdradza wokalistka.

Dodaje, że tak jak na świecie, tak i w Czechach znane i szanowane są marki francuskie czy włoskie, a przecież Polska w tej dziedzinie ma naprawdę czym się pochwalić. Dlatego otworzyła w centrum Pragi luksusowy butik.

Choć decyzja jest związana z ryzykiem, piosenkarka jest dobrej myśli. 

"Mamy sporo klientów i wszystko fajnie idzie. Czeszki i Czesi dobrze przyjęli te marki. To nas cieszy" – nie kryje radości Halina.

Dowiedz się więcej na temat: Mlynkova

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje