Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Gawliński: Byłem w ciągu, brałem narkotyki

Po śmierci Amy Winehouse temat uzależnienia od narkotyków wśród artystów powrócił. Robert Gawliński (47 l.) nie ukrywa, że w latach 90. stracił kontakt z rzeczywistością...

Wokalista miał tzw. sportowe podejście do prochów. Był młody, zespół Wilki nagle stał się sławny, ludzie nosili ich na rękach...

Reklama

"Byłem w kilkutygodniowym ciągu" - opowiada "Dziennikowi Łódzkiemu".

"Mało spałem. Brałem twarde narkotyki i dostałem poważnej zapaści. W szpitalu całe życie przeleciało mi przed oczami i kiedy wróciłem do domu, powiedziałem sobie dość. Nie wóda i narkotyki są dla mnie najważniejsze" - wspomina.

Opamiętał się w porę, zdał sobie sprawę, że z przedawkowania może umrzeć nawet po kilku tygodniach.

"W życiu bywają lepsze i gorsze chwile. Czasem przychodzą załamania i wtedy łatwo popaść w ciąg" - tak lider Wilków stracił przyjaciela, Roberta Sadowskiego, z którym grał w zespole Madame. Muzyk po wielu latach rozstał się z kobietą i nie mógł znaleźć sobie miejsca.

"Zabrakło jego anioła stróża, zatracił się" - tłumaczy Gawliński. On miał to szczęście, że była przy nim żona Monika...

Dowiedz się więcej na temat: narkotyki | Robert Gawliński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje