Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ewa Sałacka: To już 10 lat, jak jej nie ma z nami...

W tym roku mija 10 lat od dnia, w którym odeszła Ewa Sałacka (†49 l.). Czy tej śmierci można było uniknąć?

Wydaje się, jakby to było wczoraj, choć od dramatycznych chwil mija właśnie 10 lat... Tego dnia Ewa Sałacka odpoczywała w letnim domku rodziców w Arciechowie niedaleko Zalewu Zegrzyńskiego. Nigdy nie lubiła tego miejsca, ale lipiec był bardzo gorący i tylko tu mogła z rodziną chronić się przed upałem. "Wtedy też nie miała ochoty tu przyjeżdżać" - wspomina matka aktorki, znana reżyser Barbara Sałacka. "Gdyby nie wizyta przyrodniej siostry, Bogusi, która przyjechała z synem z Krakowa...".

Reklama

Ewa zdecydowała, że za miastem będzie przyjemniej. Siedzieli na ganku, aktorka sięgnęła po szklankę z sokiem. Pływała w nim osa. Na jad tych owadów była uczulona. Gdy zaczęła się dusić, jej mąż stomatolog Witold Kirstein wiedział, co robić. Do akcji ratunkowej dołączyła doktor anestezjolog, która wypoczywała po sąsiedzku. Niestety, wstrząs anafilaktyczny był tak silny, że Ewa Sałacka zmarła w drodze do szpitala. Za 8 dni miała wręczyć prezent ukochanej córeczce. Matylda Kirstein 12. urodziny przepłakała.

Ewa Sałacka w latach 80. była jedną z najbardziej zmysłowych polskich gwiazd. Wzdychali do niej widzowie, ale też koledzy artyści. Do ostatnich chwil grała w serialu "Pierwsza miłość". Była szefową firmy dystrybuującej filmy, organizowała premiery, na których była gwiazdą, skupiała uwagę wszystkich na sobie. Wysoka, smukła i zgrabna, oryginalnie ubrana, z burzą rudych włosów...

Matylda wyrastała bez mamy i dziś wydaje się być jej przeciwieństwem. Poważna i skupiona, nie lubi zwracać na siebie uwagi. Ale jest otwarta, szczera, wrażliwa jak jej mama. Piękna i skromna, ukochana córeczka tatusia, który dołożył wszelkich starań, by jak najmniej odczuła tragedię, która ich spotkała.

Ewa Sałacka, która z macierzyństwa mogła cieszyć się dość późno, dziś byłaby dumna z ukochanej jedynaczki! Matylda kończy italianistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Przez ostatnie pół roku studiowała we Włoszech, w Sienie, i właśnie wróciła do kraju. "Smutek i ból są we mnie przez cały ten czas, tylko nie pozwalam im sobą rządzić. Musiałam zaakceptować sytuację, żeby normalnie żyć. Nie wypierałam tego, co się stało, ze świadomości, lecz od samego początku przyjmowałam bolesną prawdę i cierpienie, żeby przeżyć je do granic wytrzymałości. Wypłakałam wtedy chyba wszystkie łzy. Ale dzięki temu powoli odradzałam się" - wyznała, kiedy powstawał rozdział o jej mamie do książki "Być dzieckiem legendy".

A jak jest dzisiaj? "Mama zmarła 23 lipca, ja 31 lipca mam urodziny. I przyznam szczerze, że trudniej znoszę nie tyle kolejną rocznicę jej śmierci, lecz właśnie dzień moich urodzin. Bo nie ma koło mnie tej, która mnie urodziła... A pamiętam, jak bardzo mnie kochała! Jak wielkim świętem były dla niej moje urodziny. Teraz szczególnie w tym dniu odczuwam jej brak. A ponieważ te dwie daty - śmierci mamy i moich urodzin - są bardzo blisko siebie, to ten czas jest nostalgiczny" - mówi "Rewii" Matylda Kirstein.

Córka aktorki cieszy się, że jej tata nie jest sam. Z nową żoną szczęśliwie ułożył sobie życie, które przecież nawet po takim dramacie musiało toczyć się dalej. "Do tej pory studia za granicą pochłaniały mój czas, ale mam nadzieję, że wielka miłość, taka, jaką przeżywali moi rodzice, jest i mnie pisana" - zwierza się Matylda.

Dowiadujemy się, że już wkrótce pójdzie śladem mamy. Chce podjąć kolejne studia, w łódzkiej filmówce, szkole, którą skończyła Ewa Sałacka.

"Po maturze nie bardzo wiedziałam, co tak naprawdę chcę w życiu robić, wybrałam więc naukę języka włoskiego, który zawsze mi się podobał. Teraz jednak, pod wpływem mojego przyrodniego brata, który jest producentem i moim życiowym autorytetem, postanowiłam studiować organizację produkcji. Marzę o tym, co robiły mama i babcia, ale od nieco innej strony. Brat powiedział, że jak się odpowiednio wykształcę, to będę mogła z nim pracować. A to byłaby dla mnie wielka sprawa" - podkreśla Matylda.

Barbara Sałacka cieszy się, że jej wnuczka, mimo przeżyć sprzed 10 lat, tyle już osiągnęła. I nawet jeżeli będzie pracowała w show-biznesie, na pewno nie da się zwieść jego niebezpiecznym stronom.

Ciągle są najlepszymi przyjaciółkami i, mimo podeszłego wieku pani Barbary, jak dawniej lubią razem podróżować. Ostatnio zwiedziły Sycylię. "Moje życie nigdy już nie będzie takie, jak życie moich koleżanek, wesołe i beztroskie. Ale chcę się nim cieszyć i pielęgnować we wspomnieniach te najpiękniejsze chwile, kiedy mama była ze mną. Mimo że niektóre zacierają się, to przeszłość mocno tkwi we mnie. A mama jest w nim kolorowym obrazem, który zawsze wywołuje najsilniejsze wzruszenia" - wyznaje Matylda.

I dodaje, że chce, by pamiętano jej mamę taką właśnie kolorową, niesamowitą, zwariowaną, ekscentryczną, ale też czułą i troskliwą. Bo żyła intensywnie i ciekawie. I na pewno nie można o niej zapomnieć...

Małgorzata Puczyłowska

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Sałacka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje