Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Edyta Górniak wyczerpana. Ma dość!

Czuwanie przy łóżku chorego dziecka, długie loty przez Atlantyk. Edyta Górniak (43 l.) daje z siebie wszystko, ale jej organizm słabnie. Przed laty też miała problemy ze zdrowiem. Podczas musicalu "Metro" zemdlała. Na pomoc ruszyła wtedy znana prezenterka.

Mimo złego samopoczucia chciała wytrwać do końca nagrania programu "Hit, Hit, Hurra". Przecież specjalnie po to, by ocenić występy młodych wokalistów diwa przyleciała aż z USA. Dopiero gdy poczuła, że traci świadomość, poprosiła o pomoc. Karetka z personelem medycznym była na miejscu. Wycieńczoną gwiazdę, która dwa ostatnie tygodnie spędziła w szpitalu przy łóżku chorego syna, podłączono do kroplówki.

Reklama

- Zalecenia lekarskie są jasne, Edyta powinna odpocząć - zdradza "Na Żywo" pracownik produkcji muzycznego show. Dziennikarka widziała, jak mdleje Edyta nie myśli jednak o sobie. Lata pomiędzy Polską, gdzie pracuje, a Ameryką, gdzie przebywa jej dziecko.

Jak udało dowiedzieć się "Na Żywo", to nie pierwszy raz, gdy Edyta naraża swoje zdrowie, by nie zawieść bliskich. - Przed 24 laty, na scenie Teatru Dramatycznego w Warszawie, gdzie wystawiano musical "Metro", doszło do groźnej sytuacji - opowiada "Na Żywo" pracownik placówki.

- Piosenkarka, która była jego główną gwiazdą, zasłabła na scenie i osunęła się na podłogę - wspomina informator. Za kulisami była wtedy Grażyna Torbicka (57), która robiła reportaż dla TVP. - Podbiegła do Edyty i udzieliła jej pierwszej pomocy - twierdzi świadek wydarzeń.

Dodaje, że dziennikarka zadzwoniła do męża Adama Torbickiego, kardiologa i chirurga, prosząc go o wsparcie. Dzięki temu piosenkarka trafiła do najlepszych specjalistów. Miała zapalanie wyrostka... 

Edyta musiała przejść operację. Krótko po niej wypisała się ze szpitala na własne żądanie. - Stęskniona, pojechała pociągiem do mamy Grażyny Jasik do Opola - twierdzi znajoma gwiazdy. - Matka i ojczym byli w szoku, bo mieli wyruszyć do chorej do stolicy. Mąż matki, Zdzisław Jasik, w tamtym czasie kierowca karetki pogotowia, przeraził się, że pasierbica naraża zdrowie. Zabrał ją do szpitala w Opolu - wspomina źródło tygodnika.

Dziś o operacji gwieździe przypomina tylko blizna na brzuchu. Po latach ta sama dolegliwość spadła na jej syna Allana (12). Gdy chłopiec trafił do szpitala, jego mama podróżowała właśnie z Los Angeles do Nowego Jorku. Stamtąd miała zaś lecieć do Warszawy. Na wieść o chorobie syna zrezygnowała jednak z podróży do Europy. W napięciu czuwała przy łóżku dziecka. Jest szczęśliwa, że Allan odzyskał zdrowie.

- Edyta chciałaby, aby w Ameryce w opiece nad synem pomagała jej mama. Ale wie, że stan jej zdrowia nie pozwala na podróż za ocean - mówi jej znajoma.

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Dowiedz się więcej na temat: Edyta Górniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje