Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Druga odsłona "Jak oni śpiewają"

Drugi odcinek "mistrzowskiej edycji" "Jak oni śpiewają" za nami. Tym razem gwiazdy musiały poradzić sobie z wakacyjnymi hitami. Z programem pożegnał się Robert Moskwa.

Program otworzyła piosenka nieśmiertelnego Czesława Niemena "Dziwny jest ten świat" w wykonaniu Edyty Górniak. Zrobiło się melancholijnie, ale jak to śpiewał przed laty Freddie Mercury, "show must go on". No i show zaczął się kręcić.

Reklama

Na dobry początek dowiedzieliśmy się, że jako pierwszy z programu odpadł doktor Nadolski z serialu "M jak miłość", czyli Robert Moskwa. Biorąc pod uwagę "talent" wokalny aktora, trudno się dziwić decyzji telewidzów. Tym samym szansę występu na scenie "Jak oni śpiewają" otrzymał drugi zagrożony artysta, czyli Robert Kudelski.

Zanim jednak zaśpiewał, do akcji wkroczyła Laura Samojłowicz. Wykonała "bałkański" przebój Kayah "Prawy do lewego". W konkursie na największy dekolt tego wieczoru zdobyłaby złoty medal, choć miała godną rywalkę w postaci Joasi Liszowskiej. Edyta Górniak podsumowała jej występ stwierdzeniem "patrzyło się na to apetycznie". Nie jesteśmy pewni, co miała na myśli piosenkarka, ale rzeczywiście - "patrzyło się apetycznie".

Kolejną występującą gwiazdą był Robert Kudelski. Zaśpiewał "Mambo No.5" Lou Begi. Zdaniem jury było to najgorsze wykonanie w tym odcinku programu, ale i tak podobno "o wiele lepsze niż ostatnio".

Jako trzecia na scenę wkroczyła Joasia Jabłczyńska z piosenką Diany King pt. "Shy guy". Aktorka zrobiła bardzo dobre wrażenie na jurorach. Od Rudiego Szuberta otrzymała pseudonim artystyczny - Asia "Guma" Jabłczyńska. Naszej uwadze nie mogła umknąć seksowna sukienka, w której wystąpiła. Podobno wykonano ją ze 106 metrów łańcuszka.

Następny numer ("Awinion", Kombi) wykonał Krzysztof Respondek. To nie był jednak jego dzień. Tak słabego występu już dawno nie zaliczył. Dostrzegła to również Edyta Górniak. "To nie był, Krzysiu, twój dobry występ. To nie byłeś ty" - oceniła.

Dużo lepiej poszło Joasi Liszowskiej. Zaśpiewała przebój Evanescence - "Missing". W poprzednim odcinku aktorka wyraziła obawy przed wykonaniem tej piosenki. Po występie Ela Zapendowska zapytała "Czego ty się, durna, bałaś?".

Po Joasi próbował uwieść jury i telewidzów swoim śpiewem Maciej Jachowski. Wykonał "Aichę" zespołu Magma. Nas nie udało mu się uwieść, ale Edytę Górniak i owszem. Z kolei Ela dyplomatycznie stwierdziła, że "było po stokroć lepiej" niż w pierwszym odcinku.

Swój występ na leżąco rozpoczęła Patrycja Kazadi. Ciekawy pomysł... Zmierzyła się z piosenką "Testosteron" Kayah. Mimo dziwnego początku - nie zawiodła. Zdaniem Rudiego, Patrycja to "zwierzę estradowe", a poza tym to było "najlepsze wykonanie tego wieczoru". Zgadzamy się w pełni. Przy okazji jej występu dowiedzieliśmy się, że melizmaty to ozdobniki melodyczne. Podobno Patrycja musi je poprawić.

Jako kolejny na scenę wszedł Artur Chamski. Zaśpiewał przebój zespołu The Rasmus pt. "In the shadows". Wydawałoby się, że to nie będzie jego bajka. Tymczasem "dał czadu". Przynajmniej zdaniem Edyty Górniak. Ela Zapendowska również pochwaliła występ Artura. Bez entuzjazmu, ale rzeczywiście musimy przyznać, że nie był to ten sam Artur, co w pierwszym odcinku.

Swój występ również może zaliczyć do udanych Agnieszka Włodarczyk. Zwłaszcza mając w pamięci jej debiut w tej edycji programu. Agnieszka zaśpiewała trudną piosenkę Moniki Brodki - "Miałeś być". Jej aranżację doceniło jury przyznając 5.0 punktów, chociaż Edyta Górniak miała zastrzeżenia co do "niechlujnej dykcji".

Jako ostatnią usłyszeliśmy w sobotę Karolinę Nowakowską. Gwiazda serialu "M jak miłość zaśpiewała hit Nelly Furtado - "Maneater". Jej wykonanie urzekło jury. Otrzymała średnią 5.7 punktu. Były to najwyższe noty tego wieczoru. Tyle samo dostał Artur Chamski. Gdyby Edycie "nie brakowało troszeczkę dołów", byłaby "szóstka".

A jak występy ocenili telewidzowie? Sprawiedliwie. Do strefy zagrożenia nominowali Roberta Kudelskiego oraz Macieja Jachowskiego. Wcześniej bezpiecznie mógł się poczuć Krzysiek Respondek, któremu jokera wręczył na pożegnanie Robert Moskwa. Kto odpadnie? Zobaczymy w przyszłą sobotę.

Dowiedz się więcej na temat: Robert Moskwa | Jak oni śpiewają

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama