Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dom Violetty Villas w Lewinie Kłodzkim od środka. Tak wygląda!

Prowadzenie schroniska w pewnym momencie przerosło gwiazdę. Pogłębiła się również jej choroba. Artystka trafiła do szpitala psychiatrycznego. Ale potem opuściła go na własne żądanie. Czy nadużywała alkoholu?

Reklama

- Pani Violetta lubiła napić się dobrego koniaku. Mróz, a my musiałyśmy iść po pas w śniegu, zanieść psom wodę. Czy nie miałyśmy prawa rozgrzać się alkoholem - pyta Elżbieta B.

5 grudnia 2011, w dniu śmierci diwy, przyszedł pan, który pomagał rąbać drewno. Opiekunka sięgnęła po alkohol.

- Na prośbę pani Violetty poczęstowałam go drinkiem. Sobie też zrobiłam. Pani Violetta poszła się położyć. Znów wypiłam drinka. Kiedy zobaczyłam, że pani Violetta zbyt długo śpi, podeszłam do niej. Zadzwoniłam po pogotowie. Już wiedziałam wtedy, że Pańciunia nie żyje.

Wyniki sekcji zwłok Villas ujawniły, że była ona skrajnie niedożywiona, cierpiała na nieleczone zapalenie płuc, miała złamaną nogę, a na jej ciele widniały liczne siniaki, krwiaki i ślady po wyrwanych włosach.

Mimo to Elżbieta B. została uniewinniona od zarzutu fizycznego i psychicznego znęcania się nad podopieczną.

Dowiedz się więcej na temat: Violetta Villas | Elżbieta B.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje