Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Daniel Olbrychski: Przyszedł czas na zmiany?

Aktor i jego żona stoją przed ważną decyzją, która zaważy na ich dalszym życiu. Czy na wschodzie znajdą swój nowy azyl?

Jesień życia ma to do siebie, że człowiek chętnie wraca do przeszłości - okresu dzieciństwa i młodości. Na takim etapie jest obecnie Daniel Olbrychski (73 l.). Lata świetności, również tej zawodowej, gwiazdor ma już za sobą. Nic dziwnego, że coraz częściej zdarza mu się myśleć o przejściu na emeryturę. Czy spędzi ją w Drohicznie, który zajmuje szczególne miejsce w jego sercu?

Reklama

Choć na świat przyszedł w Łowiczu, to jednak Drohiczyn, gdzie się wychował, ukochał sobie najbardziej. W rodzinnym mieście jego mamy, z wykształcenia polonistki, mieszkał w maleńkim, drewnianym domku przez 10 lat. To ona opowiadała mu po latach, że jako kilkulatek siadał na koniu na biegunach, na szyi wiązał pelerynę i udawał Piotra I.

Oprócz zabaw lubił też książki, które rodzicielka czytała mu każdego wieczora przed snem, a także przyrodę. A ta nadburzańska była niezwykle fascynująca. Jej piękno poznał dzięki babci i starszemu bratu Krzysztofowi, którzy byli jego przewodnikami po okolicy oraz... podczas wagarów. - Cudowne parowy, porośnięte gęstą tarniną wzgórza, pośród których trudno było nauczycielom nas znaleźć - tak wspomina ucieczki z lekcji Olbrychski.

Gdy dorósł, wyprowadził się z tego magicznego miejsca, ale zawsze chętnie tu przyjeżdżał. - Ilekroć zbliżam się do Bugu, serce bije mi mocniej, bo czuję, że wracam do siebie, do swojego matecznika - mówi wzruszony. Choć zachłysnął się urokami stolicy, nigdy nie zapomniał o rodzinnym gnieździe. Po latach sprzedał mały, drewniany dom i kilkaset metrów dalej, na górce, kupił ziemię, na której wybudował nowy.

Aktor nie ukrywa, że drewniany budynek pokryty czerwoną dachówką jest jego chlubą. To tu ucieka od zgiełku stolicy, by się wyciszyć, odprężyć. Tu też przyjmuje gości. Wiele lat temu te malownicze strony poznała jego była partnerka Maryla Rodowicz. W czasie jej wizyty Daniel wjechał konno... po schodach do karczmy. O tym wydarzeniu do dziś mówi się na Podlasiu.

- Zawsze miał fantazję, ale to swój chłop. Przywita się, poda rękę i zagada, jakby tu z nami mieszkał na co dzień - zdradza jeden z jego sąsiadów. Nic dziwnego, że i aktor nazywa Drohiczyn swoim rajem na ziemi. To dlatego coraz częściej myśli, by przeprowadzić się tu na stałe. Mógłby tu trzymać swoje konie i nie musiałby opłacać zaprzyjaźnionego gospodarza, który od czasów włamania i kradzieży cennych pamiątek artysty dogląda domu podczas jego nieobecności.

Olbrychski nie podjął jeszcze decyzji związanej z osiedleniem się tu na stałe. Zapewne bardzo ważny głos będzie mieć w tej kwestii żona aktora i jego menadżerka Krystyna Demska-Olbrychska. Jedno jest pewne, mieszkańcy miasteczka chętnie powitaliby go z powrotem. Wiedzą, że nikt nie rozsławi ich urokliwego Drohiczyna tak jak gwiazdor światowego formatu.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Daniel Olbrychski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama