Partner Dancewicz był żonaty, gdy na świat przyszedł ich syn. Spędzili razem kilkanaście lat
Renata Dancewicz była w nieformalnym związku z Tomaszem Winciorkiem przez kilkanaście lat. W 2003 roku na świat przyszedł niespodziewanie ich syn, Jurek. Partner aktorki był zresztą wówczas żonaty.
"Jest mi wszystko jedno, czy będę jego żoną, czy konkubiną. Najważniejsze, żebym była kobietą swojego mężczyzny" - mówiła "Echu Dnia".
Gwiazda nigdy nie ukrywała, że nie planowała zakładania rodziny - w istocie o tym zadecydował los. Finalnie niczego jednak nie żałowała.
"Dobrze się stało, bo sama pewnie nigdy bym jej [decyzji] nie podjęła. Ostatecznie jednak zostanie matką było moim świadomym wyborem (...)" - dodała w tym samym wywiadzie.
Choć Dancewicz i Winciorek rozstali się w okolicach 2016 roku (nigdy tego oficjalnie nie ogłosili), m.in. z uwagi na syna utrzymują ze sobą dobre relacje. Ale chyba mało kto podejrzewał, że są ze sobą tak blisko...
Dancewicz rozstała się z nim dekadę temu, a teraz taki zwrot. Nie do wiary, na czym ich przyłapano
Nieoczekiwanie byli partnerzy znowu byli widziani razem. W centrum Warszawy, obok Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, wypatrzył ich fotoreporter tygodnika "Na żywo".
Ona siedziała na ławce, sprawdzając coś w telefonie, a on po prostu stał obok. Widać, że eks czuli się zupełnie swobodnie w swoim towarzystwie.
Miejsce ich spotkania nie było zresztą przypadkowe. To właśnie we wspomnianym gmachu odbywał się turniej brydżowy. A jak wiadomo, przed laty połączyła ich właśnie wspólna pasja do owej gry karcianej.
Aktorka poznała przedsiębiorcę i mocno wkręconego gracza przy jednej z partyjek, a później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Najwyraźniej rozstanie i decyzja o pójściu osobnymi drogami nie wpłynęła na ich przyjaźń i chęć współpracy.

Dancewicz i jej byłego partnera połączyła wielka pasja. Związek się skończył, ale hobby nie
Nie wszyscy wiedzą, że Dancewicz jest członkinią Polskiego Związku Brydża sportowego z tytułem Mistrza Międzynarodowego. W 2006 roku nagrodzono ją nawet Brązowym Medalem PZBS.
O swoim zamiłowaniu do gry mówiła jeszcze w niedawnym wywiadzie.
"Brydż wziął się stąd, że przeczytałam kiedyś u Agathy Christie o rozgrywkach brydżowych. Grało się tam u jakiegoś lorda, a potem Hercules Poirot analizował sposób grania (...) i w ten sposób wnioskował, jakim ktoś jest człowiekiem - no bo tak trochę jest. I tak się zainteresowałam, kupiłam (...) samouczek, jakiś tam kolega grał, trochę nas uczył, a z kolegami (...) graliśmy w inne gry, więc tak się upgrade'owaliśmy" - mówiła w "Magazynie 360".
Zobacz też:








