Lekarze stwierdzili jednak, że wszystko jest w porządku. Dziwne zachowanie córki Olga i Wojtek zauważyli dopiero po kliku miesiącach. Okazało się, że cierpi na obniżone napięcie centralnych mięśni.
"To częste powikłanie u dzieci, które przyszły na świat za sprawą cesarki. Niestety, lekarze nie wykryli tego od razu" - opowiada magazynowi "Świat & Ludzie" aktorka.
"Dopiero po kilku miesiącach zauważyliśmy, że ma niewłaściwe odruchy. I gdyby nie moja przyjaciółka, która miała z dzieckiem podobny problem, byłoby źle. Niepoddanie terapii może w przyszłości opóźnić dziecko umysłowo. Mirka późno zaczęła siadać i raczkować."
Na szczęście dzięki szybkiej reakcji rodziców, dziewczynce nic już nie grozi. Jest bardzo żywym dzieckiem i rozwija się prawidłowo. Olga twierdzi, że nie zamierza mieć już więcej dzieci. To dla niej zbyt duże ryzyko...








