Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Bożena Dykiel: W mojej rodzinie nie było rozwodów

Przyszłego towarzysza życia poznała... w Japonii. Oboje wyjechali tam zawodowo. Ryszard Kirejczyk, kierownik produkcji, pracował na planie filmu, ona w nim grała. Troskliwie opiekował się aktorką, której słowiańska uroda budziła podziw. Szybko odkryli, jak wiele ich łączy. Narodziło się uczucie. - Od razu gdy go poznałam, poczułam, że mogłabym mieć z nim dom - zwierzała się.

Reklama

Wspólnie spędzone lata pokazały, że intuicja jej nie zawiodła. Doczekali się dwóch córek: Marii i Zofii. Ukochany nigdy jej nie rozczarował. - Jest konkretny, odpowiedzialny. Zawsze miałam w nim oparcie. Dla niego najważniejszy jest, podobnie jak dla mnie, dom - opowiada.

Pytana o receptę na udany związek, mówi, że potrzebna jest umiejętność godzenia się po kłótniach. - Sprzeczki są nieuniknione. Nie ma takich relacji, gdzie wszystko idzie jak po maśle i jest słodzone miodem - przekonuje. Na szczęście oni potrafią się godzić. A aktorka, choć słynie z temperamentu, stara się być dyplomatką.

- Pilnuję się, by nie powiedzieć za dużo. Mężczyźni zazwyczaj nie lubią, gdy się ich krytykuje. Zwracasz mu uwagę o drobiazg, a dla niego ta uwaga jest jak cios prosto w serce - opowiada. Dla ukochanego stara się dobrze wyglądać, sporo ćwiczy. - Głównym odbiorcą mojej urody jest mój mąż. Lubię jak Rysio wodzi za mną okiem, to znaczy, że nie jest źle - śmieje się gwiazda.

Choć propozycji zawodowych jej nie brakuje, postanowiła mniej pracować. Po to, by mieć więcej czasu dla bliskich. Uwielbia zajmować się wnukami. Ma ich czworo: dwóch chłopaków i dwie dziewczynki. Gdy odwiedzają dziadków, już do progu domagają się naleśników - nikt nie robi takich dobrych jak babcia. Po to, by im dogadzać, latem i jesienią przygotowuje przetwory.

Lubi zajmować się domem. Celebruje wspólnie spędzane chwile, gdy przy stole zasiada cała rodzina. Już się cieszy na nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Będą podobne do tych w jej domu rodzinnym. Gwiazda piecze pasztet z królika - w jej dzieciństwie brat mamy, który był leśniczym, przyrządzał go z zająca. Sama kisi barszcz według przepisu teściowej. Podobnie jak jej mama, pochodzi z Kresów.

W domu, tak samo jak w czasach jej dzieciństwa, koniecznie musi być jemioła. - Kupuję największą, jaka jest, zawieszam wysoko pod sufitem. Starą zawsze palimy w kominku, pozbywając się kłopotów z poprzedniego roku - mówi. Z niecierpliwością czeka na chwilę, gdy będą siedzieć razem w pachnącym igliwiem i świecami domu, cieszyć się bliskością i do nocy słuchać kolęd.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Bożena Dykiel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »