Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Beata Tadla miała komplikacje przy porodzie! Otrzymała nawet ostatnie namaszczenie od księdza

Beata Tadla (40 l.) przeżywała dramatyczne chwile, gdy na świat przychodził jej ukochany syn. Z powodu komplikacji po porodzie jej życie było zagrożone.

Życie potrafi zaskakiwać. Piękny moment, którym są narodziny dziecka, zamienił się w przypadku dziennikarki Beaty Tadli w prawdziwy koszmar.  

Reklama

Wszystko przez komplikacje podczas porodu. Zamiast radości, była dramatyczna walka o życie.

Stan zdrowia prezenterki był tak poważny, że nawet otrzymała z rąk księdza ostatnie namaszczenie. 

Kiedy minął wyznaczony termin porodu, uwielbiana przez widzów dziennikarka zgłosiła się do szpitala. Miała mieć cesarkę.  

Niestety, doszło do zakażenia gronkowcem. Ten z kolei wywołał sepsę.  

"Byłam podłączona do respiratora, kroplówek, pomp" - wspominała w jednym z wywiadów.  

Lekarze robili wszystko, aby ją ratować. Po wielu dniach Tadla odzyskała przytomność.  

W końcu mogła zobaczyć synka, który wówczas miał już półtora miesiąca.  

"Jak już się ocknęłam i zaczęłam wracać do siebie, myślałam o tym, że strasznie chcę zjeść rosół, a nie kleiki i kroplówki" - wyznała dziennikarka. 

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i wkrótce Tadla mogła spełnić marzenie o rosole i w pełni cieszyła się z narodzin dziecka.

Takie jest życie!

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Beata Tadla

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje