Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Barbara Nawratowicz: Co dziś robi była gwiazda legendarnych krakowskich kabaretów i pierwsza ukochana Wiesława Dymnego?

Dokładnie 70 lat temu – wiosną 1951 roku – komunistyczne Służby Bezpieczeństwa aresztowały w Lublinie młodziutką studentkę prawa Barbarę Nawratowicz. Przyszła gwiazda „Piwnicy pod Baranami” spędziła w malutkiej celi trzy miesiące, będąc w tym czasie wielokrotnie bitą i torturowaną podczas ciągnących się godzinami przesłuchań. Po wyjściu na wolność uciekła do Krakowa, gdzie poznała Piotra Skrzyneckiego i Wiesława Dymnego...

Reklama

Historia życia Barbary Nawratowicz to gotowy scenariusz na pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji film. Miała zaledwie 19 lat i była na pierwszym roku prawa na uniwersytecie w Lublinie, gdy wpadła w ręce komunistycznej bezpieki. Oskarżono ją za udział w konspiracji...

Reklama

"Zabrano mnie z domu w nocy i wrzucono ciężko pobitą do piwnicy w siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa w Lublinie. Im dłużej mnie bili, tym bardziej milczałam. (...) Wypuścili mnie z wybitymi zębami i po podpisaniu zobowiązania, że nie pisnę nikomu ani słowa" - wyznała później w liście otwartym do przyjaciół z uczelni, tłumacząc, dlaczego zdecydowała się uciec do Krakowa.

"Boję się, że znów mnie dopadną" - napisała.

Wkrótce po przeprowadzce i podjęciu studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim Barbara Nawratowicz poznała (w kolejce po kartki do studenckiej stołówki) Piotra Skrzyneckiego. Zaprzyjaźnili się. Basia nie zagrzała jednak zbyt dużo czasu w Krakowie, bo zapragnęła skończyć prawo w stolicy. Zniknęła Skrzyneckiemu z oczu na cztery lata.

W 1956 roku wróciła do Krakowa i od razu - w drodze z dworca do mieszkania, w którym miała się zatrzymać - spotkała na Plantach swego dawnego przyjaciela. Piotr Skrzynecki zaprosił ją na śledzia do Klubu Żydowskiego. Właśnie przygotowywał pierwszą premierę w "Piwnicy pod Baranami", którą założył z kilkoma kolegami.

Jeden z nich - Wiesław Dymny - był akurat w klubie na Kazimierzu. Podobno gdy zobaczył Basię, natychmiast stracił dla niej głowę, a gdy usłyszał, jak pięknie interpretuje jego wiersz, zakochał się w niej bez pamięci. Dla niego było jasne, że Barbara Nawratowicz zostanie gwiazdą "Piwnicy" i... jego kochanką.

Kilka miesięcy po pierwszym spotkaniu Barbara i Wiesław wprowadzili się razem do małego mieszkanka przy ulicy Urzędniczej 30, które zwolnił akurat Piotr Skrzynecki. Stali się nierozłączni.

Gdy na początku 1963 roku ogłoszono, że w Opolu odbędzie się pierwszy Festiwal Polskiej Piosenki, Wiesław Dymny napisał specjalnie dla Barbary piosenkę "Czarne anioły". Marzył, by wykonała ją na scenie opolskiego amfiteatru.

Tymczasem kompozytor Zygmunt Konieczny stwierdził, że ukochana Dymnego nie radzi sobie z trudną melodią i oddał piosenkę Ewie Demarczyk. Barbara nigdy się z tym nie pogodziła.

Żeby nie plotkowano, iż  poległa na "Czarnych aniołach", wymyśliła historię, z której wynikało, że nie mogła zaśpiewać w Opolu, bo Wiesław Dymny rzucił w nią popielniczką i uszkodził krtań!

Faktem jest, że Dymny był o Barbarę Nawratowicz potwornie zazdrosny i kilka razy wręcz bił się o nią z innymi mężczyznami.

Basia - nawet będąc już gwiazdą "Piwnicy pod Baranami" - doskonale pamiętała, co przed laty zrobiła jej bezpieka. Wiedziała, że nie zazna spokoju, dopóki... jest w Polsce.

Pewnie dlatego, że chciała wyjechać z kraju na zawsze, nie zdecydowała się wyjść za mąż za Dymnego. W tajemnicy przed nim starała się o paszport, ale ciągle słyszała odmowę. W końcu w 1964 roku dostała dokument upoważniający ją do wyjazdu za granicę. Zdecydowała się zostawić ukochanego i uciec.

W 1987 roku była gwiazda "Piwnicy pod Baranami" i kabaretu "Remiza", który założyła z Wiesławem Dymnym w krakowskim Klubie "Pod Jaszczurami", wyjechała jako korespondentka RWE do Australii. Przez 30 lat mieszkała w Queensland i... marzyła o powrocie do Krakowa.

Jej marzenie spełniło się dopiero w kwietniu 2015 roku. Wcześniej - jak powiedziała "Wyborczej.pl" - jedynie wpadała do Polski na chwilę. Na stałe zdecydowała się wrócić po śmierci męża Davida Stuarta.

89-letnia Barbara Nawratowicz mieszka dziś w Krakowie, ale zarzeka się, że jeśli Polska w najbliższym czasie nie przestanie być "politycznym kabaretem", zwinie manatki i zwieje na drugi koniec świata.

Niedawno ogłosiła, że nie chce mieć pogrzebu, a swoje ciało zapisała na potrzeby nauki.

Barbara Nawratowicz od kilku lat pisze książkę o Dymnym, w której zamierza opowiedzieć z najdrobniejszymi szczegółami ich wspólną historię.

Pracuje też nad kolejnym tomem historii "Piwnicy pod Baranami", ale przede wszystkim - jak stwierdziła ostatnio w wywiadzie - "intensywnie żyje, żeby nie umrzeć z nudów" i spotyka się ze znajomymi z dawnych lat, których niestety jest już coraz mniej...

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

AIM

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Barbara Nawratowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »