Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Artur Żmijewski wspiera córkę w trudnych wyborach

Ewa kilka ostatnich lat spędziła w Kalifornii. Właśnie wróciła. I to nie sama. Jak aktor mierzy się z nową dla rodziny sytuacją?

Tęsknił, ale nawet nie marzył o takim prezencie. Tymczasem Artur Żmijewski (51 l.) jest szczęśliwy, bo pod koniec ubiegłego roku jego najstarsza latorośl, córka Ewa przyjechała z USA do Polski i oznajmiła, że zostaje w kraju na dłużej, bo właśnie tutaj będzie próbowała swych sił w świecie muzycznym.

Reklama

- To dla niego niespodzianka. Był pewien, że Ewa zostanie w Kalifornii, gdzie skończyła szkołę i mieszka od czterech lat, ale ona zmieniła zdanie i razem ze swoją przyjaciółką, z którą założyła zespół, planują tutaj koncertować, a nawet nagrać płytę - zdradza osoba z otoczenia rodziny aktora.

Jak każdy ojciec Artur Żmijewski chciałby, aby Ewa odniosła sukces w Polsce i nie musiała szukać szczęścia w świecie. Dlatego chętnie zgodził się wziąć udział w koncercie córki. Czytał poezję do jej muzyki. Koncert duetu artystycznego Shandy&Eva zorganizowano na warszawskim Żoliborzu i cieszył się dużym zainteresowaniem. - Mam dużo pomysłów, ale także zaplanowane koncerty - zdradza młoda artystka.

Jej ojciec doskonale pamięta ten dzień, kiedy cztery lata temu Ewa podjęła decyzję o wyjeździe do USA. Był przeciwny, martwił się. Jednak kiedy już dowiedział się, że dostała się do szkoły muzycznej Los Angeles College of Music w Pasadenie, cieszył się razem z nią. I tak jest do dziś. Choć Ewa pod koniec stycznia będzie świętowała swoje 25. urodziny, dla ojca wciąż jest małą dziewczynką.

Córka Artura od najmłodszych lat chciała występować na scenie, ale myślała nie o aktorstwie, tylko o muzyce! Z ukochanym tatą zawsze miała wspólny język i chętnie się go radziła. Do dzisiaj, kiedy potrzebuje wsparcia, siadają przy kominku i rozmawiają. Tak też było tym razem. Kiedy tylko przyjechali z lotniska do domu w Legionowie, córka i ojciec cały wieczór spędzili, siedząc na podłodze przy kominku, a ona opowiadała o swoich planach, zamiarach i zadawała wiele pytań.

- Ewa zawsze wysłucha, a ostatecznie zrobi po swojemu, ale wiem, że te rozmowy są dla niej bardzo ważne - zdradzał Artur. Mocno wierzy, że duet Shandy&Eva odniesie sukces. Bo dziewczyny grają zarówno swoje oryginalne utwory, jak i piękne utwory innych artystów.

Shanderelica i Ewa poznały się w szkole w USA. Od początku zaprzyjaźniły się i zaczęły razem tworzyć. Shandy już wcześniej kilkakrotnie była w Polsce. Dwa lata temu rodzina Żmijewskich dopingowała ją w nauce jazdy na nartach. - Artur i jego żona Paulina traktują ją jak swoją drugą córkę - opowiada ich znajoma. Rodzina mocno trzyma też kciuki za sukces dziewczyn. A sama Ewa wciąż pamięta słowa ukochanego taty, który zawsze powtarza, że prawdziwy talent sam się obroni. Dlatego wierzy, że i tym razem tata będzie miał rację.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Artur Żmijewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje