Walczak po nokaucie na gali PunchDown 5 wylądował w szpitalu, a jego stan lekarze oceniali jako krytyczny.
Choć nie dawano zbyt wielkiej nadziei, że sportowiec z tego wyjdzie, fani oraz bliscy do końca wierzy w cud. Doszło u niego do bardzo rozległego wylewu krwi do mózgu, wytworzył się też ogromny krwiak.
Natychmiast przeprowadzono skomplikowaną operację i wprowadzono mężczyznę w stan śpiączki farmakologicznej. Niestety, po kilku tygodniach przekazano wieści, że "Waluś" nie żyje. O śmierci sportowca poinformował jego przyjaciel, Piotr "Bonus BGC" Witczak.
"Spoczywaj w pokoju, Przyjacielu. Do końca wszyscy wierzyliśmy... Mam nadzieję, że tam będzie Ci lepiej niż tu… Świat się kończy. Będzie mi Cię brakowało, Artur"
Walczak nie żyje. Znana jest przyczyna śmierci
Dziennikarz stacji RMF FM podał na swoim Twitterze, że z informacji uzyskanych w szpitalu wynika, że sportowiec zmarł w wyniku "niewydolności wielonarządowej wynikającej z nieodwracalnego uszkodzenia centralnego układu nerwowego".
To ogromna strata dla fanów i bliskich Artura. Mężczyzna miał zaledwie 46 lat. Pogrążonej w żałobie rodzinie składamy najszczersze kondolencje.
Zobaczcie również:
Klaudia El Dursi nie chodzi do kościoła. Wyjawiła, dlaczego
Klaudia El Dursi życzy Barbarze Kurdej-Szatan, by nie poniosła konsekwencji
Beckhamowie przechodzą kryzys? Victoria boi się zdrady!








