Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Andrzej Duda: Niebezpieczne hobby prezydenta. Agata Duda boi się o męża

Groźnie wyglądający wypadek położył się cieniem na urlopie Dudów i sprawił, że pierwsza dama drżała o życie męża.

Obserwujący z brzegu prezydenta żona i funkcjonariusze BOR zamarli. Rozpędzony skuter, na którym Andrzej Duda (45 l.) z fantazją kręcił piruety na wodach Bałtyku, nagle gwałtownie skręcił w lewo. Maszyna w ułamku sekundy odmówiła posłuszeństwa, a kierowca z impetem wpadł do wody.

Reklama

Okazało się, że wypadek tylko sprawiał wrażenie groźnego, ale Agata Duda (45 l.) przez dłuższą chwilę była sparaliżowana z niepokoju. Wciąż miała w pamięci zeszłoroczną przejażdżkę podobnym pojazdem, na którą namówił ją Andrzej, i prędkość zapierającą jej dech w piersiach.

Gdy wyobraziła sobie siłę towarzyszącą upadkowi, już widziała męża w szpitalu. Patrząc jak jego sylwetka znika w morzu, pisała czarne scenariusze. Pierwsza Dama wielokrotnie prosiła męża, by nie jeździł tak szybko na skuterze wodnym. Na próżno. Prezydent uwielbia adrenalinę na wakacjach. Paparazzi już kilkakrotnie przyłapywali go podczas ryzykownych morskich przejażdżek.

Agata wciąż przeżywa też wypadek, który miał miejsce 4 marca. Prezydent wracał z Mistrzostw Polski Parlamentarzystów i Samorządowców w Narciarstwie Alpejskim w Karpaczu, gdy w aucie pękła opona i wypadło z trasy.

Przerażona prezydentowa zdecydowała, że córka Kinga Duda (21 l.) przestanie się pojawiać na oficjalnych imprezach z udziałem pary. Urlop w Juracie miał dać małżonkom wytchnienie po ostatnich trudnych miesiącach, ale tylko dostarczył zmartwień. Za to Andrzej Duda potraktował wywrotkę z humorem. Do akcji natychmiast wkroczyli oficerowie BOR, ale on wrócił na skuter.

Podejmowanie ryzyka to dla niego nie pierwszyzna. Od dziecka uprawiał sport i wie, że wiąże się on z kontuzjami. Zaczął szusować po stokach w wieku 6 lat. - Zawsze marzyłem o narciarstwie sportowym - wyznał w jednym z wywiadów i zdradził, że na studiach podjął "ambitną próbę ścigania się na stoku między tyczkami".

Narciarstwo alpejskie, które tak kocha, grozi uszkodzeniem kończyn, a jeden upadek na pięć kończy się też urazem głowy. Prezydent uważa jednak, że warto. Chce być w formie, bo jego praca wiąże się z ogromnym stresem. Dzięki treningom udaje mu się nad nim zapanować. Nie ciągnie go też do dymka.

- W styczniu z sukcesem palenie rzuciłem - przyznał z dumą. Dowiedzieliśmy się też, że regularnie ćwiczy. Żona jednak za każdym razem, gdy Andrzej podejmuje ryzyko, drży z niepokoju. Tłumaczy mu, że już nie ma 20 lat i powinien bardziej na siebie uważać. W końcu zależy od niego dobro kraju.

Przede wszystkim jednak ma kochającą rodzinę, żonę i córkę, które na niego liczą. Chociaż Agata rozumie, że adrenalina pomaga małżonkowi zapomnieć o codziennych stresach, wolałaby, żeby wybrał mniej ryzykowne sposoby na ich rozładowywanie.

**

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje