Reklama

Reklama

Reklama

Aldona Orman: Gwiazda „Klanu“ powiększyła sobie piersi? Nic podobnego: właśnie planuje ich zmniejszenie!

Aldona Orman (54 l.), gwiazda serialu „Klan“ i laureatka wielu plebiscytów na najbardziej seksowną aktorkę w Polsce, w rozmowie z Pomponikiem rozprawia się z plotkami na swój temat. Czy ma romans z arabskim szejkiem? Czy była kochanką pisarza Janusza Głowackiego? Co ją łączy z Vincentem Żuławskim, synem Sophie Marceau i Andrzeja Żuławskiego? Czy załatwiła swojej córce Idalii karierę muzyczną? Ile miała operacji plastycznych? Na wszystkie te pytania gwiazda odpowiada wprost i bez ściemy!

Pomponik: Jak ma się Twój romans z szejkiem arabskim? Kwitnie?

Aldona Orman: - Nie mam żadnego romansu (śmiech)! W moim życiu uczuciowym nic się nie zmieniło od 15 lat. Wciąż jest w nim jeden i ten sam mężczyzna (biznesmen Edmund Borucki - przyp. red.). Zapewniam, że nie przewiduję żadnych zmian pod tym względem, bo i nie mam ku temu żadnych powodów.

Ale i tak co jakiś czas docierają do mnie plotki o jakimś moim domniemanym romansie. Wystarczy, że zrobię sobie z kimś zdjęcie i już czytam, że to mój nowy partner. Przypisywano mi wiele romansów, choć w rzeczywistości one w ogóle nie istniały. Nie zapomnę, jak zaraz po moim powrocie z Niemiec prasa bulwarowa donosiła o moim rzekomym związku z nieżyjącym już pisarzem Januszem Głowackim. Zrobiono ze mnie jego kochankę. Wtedy jeszcze bardzo przejmowałam się plotkami na swój temat. Jednak z każdym swoim medialnym romansem stawałam się coraz bardziej odporna na tego typu fantasmagorie.

Reklama

Gdy ostatnio przeczytałam, że moim nowym ukochanym jest arabski szejk, dosłownie pękałam ze śmiechu. Mój Edmund zresztą też, zwłaszcza że ów "szejk“ to Patrick, przyjaciel naszej rodziny i zarazem ceniony chirurg.

Jak więc wytłumaczysz tę plotkę?

- W lipcu zostałam zaproszona na uroczyste rozdanie "Skrzydeł ekologii“, gdzie zresztą otrzymałam jedną z nagród. Tak się złożyło, że Edmund wyjechał akurat służbowo za granicę, a Małgorzata, żona Patricka, miała dyżur w szpitalu. Moja córka Idalia wymyśliła, by ulubiony wujcio towarzyszył nam na evencie. A że Patrick ma południową urodę, zrobiono z niego arabskiego szejka. Ot, cała historia.

Gdzieś ostatnio przeczytałam, że kręcisz z młodym Żuławskim... To też plotka?

- I tak, i nie! (śmiech). Prawdą jest, że z Vincentem Żuławskim, synem śp. reżysera Andrzeja Żuławskiego i światowej sławy aktorki Sophie Marceau, kręcę, ale film. Chodzi o najnowszą fabułę Wojciecha Nowaka pt. "Dom wybranych“. To międzynarodowy projekt, za którym stoją producenci Marta i Alessandro Leone. Jesteśmy już po zdjęciach w Polsce, w listopadzie lecimy jeszcze do Rzymu, by nakręcić sceny rozgrywające się we Włoszech.

Co do Vincenta Żuławskiego, to przesympatyczny, zdolny i niezwykle skromny młody mężczyzna. Przyznaję, jest przy tym piękny jak młody Bóg. Nie zapominajmy jednak, że on ma 26 lat i mógłby być moim synem.

Skoro jesteśmy przy temacie dzieci. Idalia, młodziutka wykonawczyni przeboju "Słońce“, to Twoja córka. Podobno załatwiłaś jej karierę w show-biznesie?

- No właśnie - "podobno“. Ktoś, kto coś takiego mówi czy pisze, przecenia moje możliwości. Gdybym była taka wszechmocna, sama bym zdecydowanie więcej grała, nie sądzisz?

Nie chcę przez to powiedzieć, że nie wspieram mojej córki Idalki w rozwijaniu jej pasji śpiewania. Gdy tylko zauważyłam u niej talent wokalny, bardzo dbałam o jego rozwój. Razem z Edmundem daliśmy Idalce wędkę w postaci umożliwienia współpracy z najlepszymi trenerami głosu, a ona z niej skorzystała, decydując się na ciężką, żmudną i wymagającą wielu wyrzeczeń pracę. Niczego za nią nie zrobiłam. Nie ja wychodziłam na scenę na międzynarodowych festiwalach piosenki dziecięcej i nie ja tam wyśpiewywałam pierwsze lokaty. To sama Idalka zdobywała laury na Miagia Italiana 2017 w Rimini we Włoszech,  Star Voice 2017 w Locarno w Szwajcarii i  IV. Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Seia 2018 w Portugalii.

Wszystkie te sukcesy doprowadziły ją do kontraktu z wytwórnią Magic Records. Cieszę się, że trafiła pod skrzydła najlepszych fachowców w branży, Moniki Kamińskiej i Jana Kubickiego. To właśnie oni wylansowali Ewę Farnę, Honey, Margaret, Sanah czy Roksanę Węgiel.

A jak śpiewa moja Idalia i czy w ogóle potrafi to robić, każdy może sam sprawdzić na YouTube.

Swego czasu głośno było o tym, że powiększyłaś sobie biust. Temu też zaprzeczysz?

- Oczywiście, że zaprzeczę! Zapewniam, że nigdy nie poddałam się operacji powiększającej piersi, bo nie miałam takiej potrzeby.  Po prostu zawsze miałam pokaźnych rozmiarów biust, a po urodzeniu dziecka - jeszcze większy. Właśnie wtedy pojawiły się plotki, że przeszłam operację plastyczną, a nawet kilka. Fakty są takie, że operację dopiero planuję, ale nie powiększenia tylko... pomniejszenia piersi.

Duży biust to naprawdę duży... problem, także zdrowotny. Dźwiganie takiego ciężaru to potężny wysiłek dla kręgosłupa. Wiesz, że Polsce jest długa kolejka kobiet, które czekają na operację zmniejszenia piersi ze wskazań ortopedy lub neurologa? NFZ refunduje koszty takiego zabiegu. Nie mówiąc o mankamentach czysto praktycznych, przy swojej drobnej posturze - noszę rozmiar 34-36 - z takim biustem, jaki mam, nie mogę kupić sobie sukienki w żadnym sklepie. Wszystko muszę sobie szyć! Inna sprawa, że każda kreacja zdecydowanie lepiej wygląda na małych piersiach niż na dużych. Wiele aktorek hollywoodzkich mówi o tym publicznie. U nas nie wstydziła się tego powiedzieć znakomita Agnieszka Wagner, z którą spotkałyśmy się na planie "Quo vadis“ Jerzego Kawalerowicza.

Możesz poszczycić się talią osy. Czytałam, że to zasługa wyciętych żeber...

- Przysięgam, żeber sobie nie wycinałam! Nigdy w życiu nawet do głowy nie przyszłoby mi zrobienie czegoś takiego! Po prostu regularnie ćwiczę i dbam o siebie. Nie objadam się i zdrowo się odżywiam. W mojej diecie przeważają warzywa i owoce, jadam stosunkowo mało mięsa. Jestem uczulona na gluten, więc pieczywo, makarony, kluski, ciasta i inne wszelkiego rodzaju mączne produkty odpadają. Nie spożywam ich od ponad 20 lat - gdy po sepsie okazało się, że cierpię na celiakię.

Inna rzecz, że gluten zamula organizm, więc tak czy inaczej warto go ograniczyć lub wręcz całkowicie wyeliminować ze swojej diety.

A medycyna estetyczna? Nie powiesz chyba jak Maja Sablewska, że za zmianą rysów stoi dieta bezglutenowa...

- Wszystko jest dla ludzi, medycyna estetyczna również, zwłaszcza że rozwija się z prędkością światła. Jeżeli komuś służy i pomaga zatrzymać czas, to czemu nie?

Wszystkim paniom mogę podpowiedzieć przebadanie się pod kątem insulinooporności, która jest wstępem do cukrzycy i wywołuje ogromne spustoszenie w organizmie, a także zmienia strukturę i wygląd naszej skóry.

Z własnych doświadczeń polecam ponadto stosowanie witaminy C w olejku Obagi Medical o stężeniu 20 proc.

65-letnia Monika Olejnik wyznała niedawno z rozbrajającą szczerością, że nie zamierza udawać starszej pani. Podpisałabyś się pod jej słowami?

- Starszą panią albo się jest, albo nie. Niby dlaczego miałabym kogoś udawać? Aktorką jestem w teatrze oraz przed kamerą, i to w zupełności mi wystarczy. We własnej skórze czuję się - przynajmniej na razie - bez zarzutu. Nie martwię się na zapas. Pomyślę o tym jutro. Jak Scarlett O‘Hara... (śmiech)

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

 

 

 

 

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Aldona Orman

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy