Grażyna Szapołowska nieraz była na życiowym zakręcie
Grażyna Szapołowska jest dziś jedną z ikon naszego kina. I choć jej filmografia oraz wyróżnienia robią wrażenie, to w jej życiu nie zawsze było kolorowo. Dobrym przykładem są minione związki 72-letniej aktorki.
Zanim w 2002 roku poznała Eryka Stępniewskiego, przeżyła aż trzy rozwody. Każdy z nich zostawił na niej na ślad - nawet pierwszy, mimo że małżeństwo trwało zaledwie kilka miesięcy. Ale i na gruncie zawodowym przeżyła kilka rozczarowań. W rozmowie z Plejadą opowiedziała, jak po tym wszystkim podchodzi do życia.
Tak wygląda teraz życie Grażyny Szapołowskiej
72-letnia aktorka wyjaśniła w rozmowie, że choć teoretycznie jest na emeryturze, to ma bardzo intensywny czas w swoim życiu. Ostatnio wiele czasu poświęca też wspomnieniom z przeszłości.
"Wracam do wspomnień i odnajduję mnóstwo niezwykłych wydarzeń w moim życiu. Kiedyś ich nie doceniałam, przechodziłam nad nimi do porządku dziennego. Dużo grałam, jeździłam z planu na plan i to wszystko zamazywało się w mojej pamięci. Dziś, już jako dojrzała kobieta, inaczej patrzę na to, co mnie spotkało" - wyznaje Szapołowska.
Artystka wyznała, że bardzo chciałaby to wszystko opisać, że musi przemyśleć formę. Nie chciałaby bowiem, aby był to zwykły wywiad-rzeka. Tymczasem naszły ją też refleksje związane z trudnymi przeżyciami.
Grażyna Szapołowska wie, jak radzić sobie z trudnościami
Szapołowska stwierdza, że "są ludzie, którzy mają z góry wytyczoną drogę, ale są też tacy, którzy sami ją sobie wytyczają". Z dumą dodaje, że ona oczywiście należy do tych drugich. Nie oznacza to, że nie musiała przejść iluś życiowych zakrętów.
"Nikogo nie omijają życiowe zakręty. [...] Nikogo nie oskarżam o to, że spotkało mnie coś przykrego. Nie szukam winnych, do nikogo nie mam pretensji. Po prostu wierzę, że tak miało być" - mówi wprost aktorka.
Artystka przytoczyła jako przykład historię z 2011 roku, kiedy została zwolniona z warszawskiego teatru, którego dyrektorem był wówczas Jan Englert. Stało się to po tym, jak nie stawiła się na spektakl z powodu udziału w programie telewizyjnym, w którym była jurorką. Uważała, że potraktowano ją niesprawiedliwie, dlatego wytoczyła proces - szybko jednak to zarzuciła, bo nie chciała siebie ani innych denerwować.
"Ufałam, że [...] spotka mnie coś dobrego. I tak też się stało. Napisałam trzy książki, wyreżyserowałam dwie opery, zagrałam w spektaklu o Szymborskiej, z którym odwiedziliśmy wiele polskich miast i wszystkie europejskie stolice. Otworzyło się przede mną mnóstwo drzwi" - mówi na koniec.
Zobacz też:
Dykiel i Szapołowska poznały się na studiach. Jedno doświadczenie je zbliżyło
Szapołowska zaapelowała prosto ze sceny. Nie mogła dłużej milczeć
Ukochany Grażyny Szapołowskiej nie może się jej nachwalić








