Joanna Krupa odkupiła dom od byłego męża
Joanna Krupa przed trzema laty przeżywała trudne chwile. Wówczas stało się jasne, że jej mąż Douglas Nunes złożył pozew rozwodowy w amerykańskim sądzie.
Do oficjalnego rozstania doszło i dziś każe z byłych małżonków żyje na własny rachunek. Wspólnie spędzają jednak wciąż sporo czasu z uwagi na ich córkę Ashę, w której wychowanie angażują się obydwoje.
Zakończenie relacji wiązało się w ich przypadku również z podziałem majątku. Prezenterka nie zgodziła się na sprzedaż wspólnego domu w Los Angeles i stwierdziła, że spłaci nieruchomość, przekazując pieniądze byłemu mężowi.
"Kupiłam dom razem z moim byłym mężem w 2018 r. Jak zerwaliśmy, to musiałam go wykupić. Musiałam zapłacić prawie o cztery miliony więcej. Teraz jest warty może z 15 milionów (dolarów - przyp. red.), nie wiem. Ale musiałam go wykupić, bo chciałam zostać w tym domu dla Ashy, bo ona się tam urodziła. To jest jej dom, to jest jej serce, ona kocha ten dom. Tyle mamy ziemi, że ona tam z koleżankami ma plac zabaw, może jeździć na rowerku, na wrotkach. Kocham ten dom" - opowiada.
Dom był bowiem spełnieniem jej marzeń.
"Zawsze marzyłam, żeby mieć taką hiszpańską hacjendę, jak ta, w której mieszkałam w Kalifornii. Kupiliśmy razem i jak się rozeszliśmy, zdecydowałam, że zatrzymam ten dom. Niestety, musiałam więcej zapłacić niż był wart. Ale Asia była tego warta. Jesteśmy bardzo szczęśliwe tam" - przyznała i dodała:
"To jest dom z 1930 r. Albo ktoś lubi takie stare domy, tak jak ja - kocham stare, piękne kamienice w Polsce - a niektórzy lubią marmury, luksusy. Ja tak nie mam".
Krupa wciąż nie pokazała całego domu, ale zdradziła, jaką jest gospodynią
Joanna Krupa na co dzień jest zupełnie inna niż w telewizji. Nie zależy jej na blichtrze i luksusie w swoim domu.
Najistotniejsza jest dla niej historia, którą opowiada nieruchomość.
Gwiazda zaznaczyła, że jeszcze przyjdzie czas, kiedy zdecyduje się pokazać fanom cały swój dom.
"Następnym razem pokaże dom gościnny, bo też mamy bardzo fajny. To jest dom z historią. To jest dom taki, w którym czujesz się dobrze - może nie jest tani, trzeba troszkę wyłożyć kasę na niego, ale czujesz się jak w domu. Nie jestem pedantką - nie trzeba ściągać butów. Nie jestem taka, która lubi rzeczy na pokaz. Chciałam też pokazać ludziom, że jestem normalnym człowiekiem, prowadzę normalne życie, w miejscu, w którym marzyłam mieszkać, odkąd byłam mała, w Kalifornii" - kwituje.

Zobacz także:
Mija rok, a tu takie wieści o Zillmann i Lesar. Kasia nie może uwierzyć, otwiera się w nowym oknie








