Skolim spotkał się z Nawrockim w Juracie. Ich zdjęcie szybko obiegło sieć
Skolim od paru lat nosi miano jednego z najpopularniejszych wokalistów w kraju. 30-latek, który dopiero co świętował swoje urodziny i 10-lecie działalności na "Roztańczonym PGE" w Warszawie, nieustannie jest w trasie po kraju i daje nawet kilka koncertów dziennie.
Szerokim echem odbił się jego występ na wydarzeniu "Przyszłość.pl", które firmował swoim nazwiskiem Karol Nawrocki, otwiera się w nowym oknie. Pod koniec sierpnia w Juracie przez publiką złożoną z młodych słuchaczy zaprezentowało się kilku znanych wykonawców i to zresztą pro bono, otwiera się w nowym oknie.
Sieć obiegły wówczas wspólne zdjęcia Skolimowskiego z prezydentem, którzy zapozowali razem na tle morza. Spotkanie to wzbudziło oczywiście duże zainteresowanie.
"[Było] bardzo miło (...). Czego się mogłem innego spodziewać? (...) Nie chcę mówić, co się wydarzyło podczas tej rozmowy, ale dystans się skrócił bardzo. Nie chciałbym zdradzać takich rzeczy. (...) Powiem coś, jak [Karol Nawrocki] przestanie być prezydentem" - mówił wówczas na Instagramie.
A teraz nieoczekiwanie wyjawił coś jeszcze. W rozmowie z Pomponikiem przyznał, że to nie pierwszy raz, gdy jego drogi z prezydentem się przecięły...
Dopiero teraz wyszło na jaw ws. znajomości Skolima i Nawrockiego. Prezydent sam mu się przyznał
Zapytany o to, jaki Nawrocki jest za kulisami, Skolim nie chciał zbyt wiele zdradzić. Powiedział tylko, że "dużo działo się prywatnie".
Co ciekawe, nie była to ich pierwsza styczność, z czego jeszcze do niedawna piosenkarz nie zdawał sobie sprawy. Nawrocki ponoć sam mu się do tego przyznał.
"Był w Pruszczu Gdańskim, bawił się [na koncercie], jeszcze zanim został prezydentem" - zdradził Skolimowski Pomponikowi.
Dla idola mas to tylko kolejny dowód na to, że tak naprawdę słuchają go wszyscy: bez względu na wiek, płeć czy pozycję.
"Ja myślę, że oni wszyscy nas słuchają, wszyscy na koncerty chodzą, a wiemy, że chodzą. Czy byli akurat prezydentami i premierami, czy wcześniej, czy mieli przerwę chwilową. Każda z tych osób chociaż raz na koncercie Skolima była (...) albo słuchała tej muzyki gdzieś na imprezach. (...) I w tym przypadku było tak samo" - dodał.

Skolim zwrócił się z apelem do ludzi. "To jest nasze wspólne dobro"
Popularność wokalisty rzeczywiście funkcjonuje ponad podziałami.
"(...) Wystąpiłem u pana prezydenta, potem występowaliśmy na Dożynkach (...) [Polskich w Spale - przyp. aut.], rządowych, więc z jedną i drugą stroną miałem okazję się spotkać, przez jednych i drugich byłem bardzo dobrze ugoszczony" - zaznaczył w wypowiedzi dla Pomponika.
To skłoniło go do refleksji nad tym, w jaki sposób można zażegnać trwający od lat światopoglądowy spór - nie tylko na samym szczycie, ale i w społeczeństwie.
"Myślę, że [trzeba] szukać w ludziach zalet, nie wad. To są często frazesy, ale i takie rzeczy, które możemy do serca wziąć, że mosty są po to, żeby nas łączyć, a nie dzielić. Jeśli mamy stół i jest on większy, to po to, żeby jak najwięcej osób mogło [przy nim] zasiąść i wspólnie rozmawiać, a nie żeby daleko od kogoś siedzieć. Myślę, że [należy] słuchać siebie i wspierać się. Polska jest naszym domem. To jest nasze wspólne dobro. I dbajmy o swoją rodzinę, bliskich, sąsiadów, przyjaciół. Motywujmy się nawzajem, nakręcajmy się pozytywnie" - skwitował.
Zobacz też:
Skolim nie przestaje zaskakiwać. Artysta idzie na kolejny rekord, otwiera się w nowym oknie








