Anna Guzik, otwiera się w nowym oknie przed laty podbiła serca Polaków tytułową rolą w komediowym serialu "Hela w opałach".
Na fali popularności przyjęła propozycję udziału w "Tańcu z gwiazdami", otwiera się w nowym oknie, gdzie, dzięki sympatii widzów, wygrała rywalizację o Kryształową Kulę, chociaż jutorzy nie rozpieszczali jej notami.
Anna Guzik nie odnalazła się w stolicy
Wtedy jeszcze Guzik próbowała odnaleźć się w gwiazdorskim życiu: zamieszkała w Warszawie i jeździła wygranym w tanecznym show czerwonym porsche. Z czasem doszła do wniosku, że wielkomiejski blichtr jednak jej nie odpowiada. Sprzedała luksusowe auto i wyprowadziła się ze stolicy.
Jak ujawniła w udzielonym z okazji 50. urodzin wywiadzie dla Plejady, nie żałuje tamtej decyzji:
"Chyba moim problemem w tym mieście jest to, że nie umiem w nim wypocząć. Kojarzy mi się głównie z pracą. Do mojego dobrego samopoczucia psychofizycznego potrzebna jest przestrzeń i codzienny kontakt z naturą, więc postanowiłam ułożyć to inaczej. Nietypowo, przyznaję, ale może wcale nie musi być łatwo, żeby było dobrze".
Anna Guzik nie chce opowiadać o prywatnych sprawach
Potem poszło już z górki. Na lekcjach snowboardu aktorka zauroczyła się instruktorem, Wojciechem Tylką. Ślub wzięli w maju 2013 roku pod Giewontem, a na miejsce zamieszkania wybrali Bielsko-Białą, miasto, gdzie wychowana w Katowicach aktorka, stawiała pierwsze kroki na scenie po ukończeniu krakowskiej PWST.
Guzik nie lubi opowiadać o swoim życiu prywatnym. Nigdy nie udzieliła z mężem romantycznego wywiadu ani nie pozowała do wspólnej sesji. Jak tłumaczy, lepiej nie zapeszać:
"Nauczyłam się już, że szczęście lubi ciszę. Cieszę się, że spotkałam na swojej drodze kogoś, z kim nadaję na tych samych falach i od tylu lat dzielę życie. W dzisiejszych czasach nie jest to łatwe. Znam tyle wspaniałych samotnych kobiet, które marzą o miłości i poznaniu bratniej duszy. Mnie się to udało. Stworzyliśmy dom, założyliśmy rodzinę i jest nam ze sobą bardzo dobrze".
Anna Guzik skończyła 50 lat
Guzik lubi mówić o sobie, że jest kobietą ze Śląska, swoje trzy córki nazywa pieszczotliwie "gażdzinkami", do swojej pięćdziesiątki też postanowiła podejść zgodnie z regionalnym trendem:
"Na Śląsku, z którego pochodzę, pięćdziesiątka ma symboliczny wymiar. (...). I nie powiem, że wiek to tylko liczba. To nieprawda. Z przykrością muszę stwierdzić, że te najbardziej energetyczne lata mam już za sobą. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że nawet po siedemdziesiątce można czerpać z życia pełnymi garściami i od czasu do czasu odpalać wrotki, ale trudno uciec od pewnych psychicznych i fizycznych zmian. To nieuniknione".
Zobacz też:
Anna Guzik wyznała u boku męża. Rzadko go pokazuje, a teraz coś takiego, otwiera się w nowym oknie
Anna Guzik znienacka przekazała wieści o sobie i mężu. A to zaskoczenie, otwiera się w nowym oknie








